top of page

Świat naprawdę płonie – od wojen, od kłamstw, od pogardy wobec innych. Pytanie brzmi: czy jeszcze potrafimy ten pożar zatrzymać?

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 10 mar
  • 2 minut(y) czytania

Świat płonie. Nie tylko od bomb i rakiet, ale od chciwości, hipokryzji i nienawiści, które sami podsycamy. Miliarderzy i cyniczni politycy mówią o bezpieczeństwie, demokracji i wartościach, a jednocześnie wysyłają ludzi na wojny, które rzadko przynoszą pokój. Historia pokazała już wiele razy, że zmiana reżimów siłą nie naprawia świata. Afganistan po dwudziestu latach wojny wrócił do punktu wyjścia, Irak miał być symbolem demokracji, a wielu ludzi nadal żyje tam w chaosie i strachu. W tle zawsze pojawiają się interesy – ropa, wpływy, władza.


Tymczasem zwykli ludzie karmieni są propagandą i dezinformacją. Jedni krzyczą, że winni są ich polityczni przeciwnicy, inni powtarzają półprawdy i fałszywe wiadomości, które rozchodzą się szybciej niż fakty. Zamiast szukać prawdy, wielu wybiera wygodną narrację. Zamiast odpowiedzialności – wroga.


Hipokryzja stała się codziennością. Ludzie potrafią gardzić Europą, a jednocześnie zarabiać w europejskiej walucie. Krytykować nowoczesną energię, a jednocześnie korzystać z niej w swoich domach. Nienawidzić innych narodów, jeżdżąc ich samochodami i pracując w ich firmach. Mówić o moralności, wierności i wartościach, a prywatnie robić dokładnie odwrotnie.


Religia, która powinna uczyć pokory i miłości do drugiego człowieka, bywa używana jak broń do dzielenia ludzi. Jedni oskarżają drugich o niemoralność, a jednocześnie zamykają oczy na własne grzechy. W imię „obrony wartości” łatwo przychodzi nienawiść, pogarda i wykluczenie.


W polityce również coraz częściej zamiast dialogu mamy krzyk, zamiast odpowiedzialności – populizm, zamiast jedności – dzielenie narodu na wrogie obozy. Każda strona widzi w drugiej zagrożenie, a nie współobywateli.


Najbardziej niepokojące jest jednak to, że za ten świat odpowiadamy również my sami. Nasze wybory, nasze głosy, nasze milczenie. To, komu wierzymy, kogo wspieramy, jakie informacje powtarzamy dalej.


Świat naprawdę płonie – od wojen, od kłamstw, od pogardy wobec innych. Pytanie brzmi: czy jeszcze potrafimy ten pożar zatrzymać?


Bo jeśli dalej będziemy dolewać oliwy do ognia – więcej nienawiści, więcej propagandy, więcej podziałów – płomienie będą tylko rosnąć.


A wtedy nie będzie już zwycięzców. Będą tylko zgliszcza.

Komentarze


bottom of page