USA deportują migrantów LGBTQ+ do krajów, w których grozi im prześladowanie
Administracja prezydenta Donalda Trumpa deportowała dziesiątki migrantów LGBTQ+ do państw trzecich, w których osoby homoseksualne i transpłciowe mogą być narażone na kryminalizację, prześladowania lub poważne zagrożenie przemocą – wynika ze śledztwa agencji Reuters.
Reuters przeanalizował 40 przypadków migrantów LGBTQ+, którzy wcześniej otrzymali w USA ochronę prawną w związku z prześladowaniami ze względu na orientację seksualną lub tożsamość LGBTQ+. Mimo to zostali deportowani nie do państw pochodzenia, lecz do innych krajów afrykańskich. Wśród osób objętych analizą byli obywatele m.in. Iraku, Jamajki i Rosji.
Według Reutersa 16 z 40 deportowanych nadal przebywa w krajach, do których ich wysłano, a część z nich pozostaje w areszcie. Kolejnych 16 osób zostało wbrew swojej woli odesłanych do państw pochodzenia, dziewięć ukrywa się w innych krajach, natomiast z jedną osobą – obywatelem Ghany – prawnicy i bliscy stracili kontakt.
Jednym z opisanych przypadków jest Abdou Latifou z Togo. Mężczyzna uciekł do USA po tym, jak został zaatakowany i zagrożono mu śmiercią po tym, jak zauważono go całującego partnera. W listopadzie ubiegłego roku amerykański sędzia imigracyjny uznał, że jego odesłanie do Togo nie byłoby bezpieczne. W czerwcu Latifou został jednak deportowany do Sierra Leone. W tym kraju kontakty homoseksualne między mężczyznami pozostają karalne, a za niektóre czyny może grozić kara dożywotniego więzienia.
Według wstępnych danych rządowych przekazanych Reutersowi od powrotu Trumpa do Białego Domu ponad 40 tys. osób zostało deportowanych przez amerykańskie służby do państw innych niż ich kraje pochodzenia. Około 900 osób trafiło do państw afrykańskich. Tego rodzaju deportacje były przed drugą kadencją Trumpa stosunkowo rzadkie.
W 40 przypadkach dotyczących migrantów LGBTQ+ deportacje prowadziły m.in. do Sierra Leone, Kamerunu i Eswatini, gdzie stosunki homoseksualne są kryminalizowane. Reuters wskazał również na Republikę Środkowoafrykańską, Gwineę Równikową i Demokratyczną Republikę Konga – państwa, w których formalnie nie obowiązują takie przepisy, ale Departament Stanu USA wcześniej dokumentował przypadki przemocy i nadużyć wobec osób LGBTQ+.
Claire Trickler-McNulty, była wysokiej rangi urzędniczka amerykańskich służb imigracyjnych, oceniła, że odsyłanie osób do państw, w których mogą być narażone na prześladowania, podważa sens systemu ochrony udzielanej uchodźcom.
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA broni natomiast polityki deportacji do państw trzecich. Rzecznik resortu Chandler Rebel powiedział, że Immigration and Customs Enforcement (ICE) nie prowadzi działań na podstawie orientacji seksualnej, a deportacje do państw trzecich są – według władz – istotnym narzędziem egzekwowania prawa.
Sprawa toczy się również przed Sądem Najwyższym USA. We wrześniu sędziowie zezwolili administracji Trumpa na kontynuowanie deportacji do państw trzecich w czasie trwania postępowania, zawieszając wcześniejsze orzeczenie sądu niższej instancji wymagające zapewnienia deportowanym możliwości zgłoszenia obaw dotyczących prześladowań lub tortur. Sąd Najwyższy ma rozpatrzyć argumenty stron w grudniu.
źródło Reuters



Komentarze