top of page

Trump się wścieknie. Świat przestaje iść za Ameryką

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 16 mar
  • 3 minut(y) czytania

W ostatnich dniach coraz więcej sygnałów wskazuje na poważny kryzys w relacjach między Stanami Zjednoczonymi a ich tradycyjnymi sojusznikami. Według doniesień medialnych wiele państw, które przez dekady wspierały amerykańskie operacje wojskowe, tym razem nie chce angażować się w działania przeciwko Iranowi ani wysyłać swoich okrętów wojennych w rejon cieśniny Ormuz.


To sytuacja bez precedensu w najnowszej historii NATO i zachodnich sojuszy.


Sojusznicy mówią „nie”


Wielka Brytania – najbliższy wojskowy partner USA – nie zamierza wysyłać swoich okrętów. Oficjalnie tłumaczy się to ograniczonymi możliwościami floty, ale równie istotny jest brak politycznej chęci wchodzenia w kolejny konflikt na Bliskim Wschodzie.


Podobną decyzję podjęły inne ważne państwa:


- Francja

- Niemcy

- Norwegia

- Kanada

- Korea Południowa

-Włochy


Także państwa azjatyckie, które zwykle starają się utrzymywać dobre relacje z Waszyngtonem, zaczynają dystansować się od tej strategii. Zarówno Japonia, jak i Australia wykluczyły wysłanie swoich okrętów wojennych do cieśniny Ormuz, mimo presji ze strony administracji USA.


To pokazuje rosnącą niechęć do udziału w konflikcie, który wielu sojuszników uważa za jednostronną decyzję Waszyngtonu.


Europa zaczyna myśleć o własnej misji


Co szczególnie znaczące, państwa europejskie coraz częściej mówią o stworzeniu oddzielnej misji morskiej pod egidą Unii Europejskiej, zamiast uczestniczyć w operacji prowadzonej przez USA.


Taki krok oznaczałby coś znacznie więcej niż tylko różnicę zdań w jednej sprawie. Byłby sygnałem, że Europa chce budować bardziej autonomiczną politykę bezpieczeństwa, niezależną od decyzji Białego Domu.


Jeżeli ten trend się utrzyma, może to oznaczać poważną zmianę w układzie sił w świecie zachodnim.


Trump grozi NATO


Prezydent USA Donald Trump w wywiadach jasno powiedział, że oczekuje pomocy od sojuszników w zabezpieczeniu cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie. Jednocześnie ostrzegł, że jeśli NATO nie wesprze Stanów Zjednoczonych, sojusz może czekać „bardzo zła przyszłość”.


Takie słowa wobec własnych partnerów są jednak odbierane w Europie jako presja, a nie jako apel o współpracę.


Problem polega na tym, że konflikt z Iranem nie był szeroko konsultowany z sojusznikami. Wielu europejskich polityków uważa, że decyzje o eskalacji napięcia zostały podjęte w Waszyngtonie i Tel Awiwie, a teraz oczekuje się od innych państw, by ponosiły konsekwencje.


Zaskakujący ruch Włoch


Duże zaskoczenie wywołała także deklaracja włoskiej premier Giorgii Meloni, która zapowiedziała, że Włochy wycofają swoje wojska z działań prowadzonych pod dowództwem USA na Bliskim Wschodzie i nie wezmą udziału w wojnie z Iranem.


To kolejny sygnał, że nawet państwa uznawane za bliskich partnerów Stanów Zjednoczonych nie chcą wchodzić w konflikt, którego skala i konsekwencje są trudne do przewidzenia.


Cieśnina Ormuz – strategiczny punkt świata


Cieśnina Ormuz to miejsce kluczowe dla globalnej gospodarki. Szacuje się, że przechodzi tamtędy około 20% światowego transportu ropy naftowej.


Jeżeli Iran rzeczywiście zablokuje ten szlak lub doprowadzi do jego destabilizacji, skutki będą odczuwalne na całym świecie:


- gwałtowny wzrost cen ropy

- wzrost kosztów energii

- inflacja w wielu gospodarkach

- napięcia na rynkach finansowych


Nic dziwnego, że wiele państw obawia się eskalacji konfliktu.


Polska w tej układance


W polskiej debacie pojawia się również wątek decyzji o odrzuceniu europejskiego programu finansowania zbrojeń o wartości około 185 miliardów euro. Część komentatorów twierdzi, że zamiast korzystać z tańszego europejskiego finansowania, Polska będzie kupować sprzęt głównie w USA.


To prowadzi do pytania o realną definicję suwerenności.


Czy suwerenność oznacza wybór między Brukselą a Waszyngtonem?

Czy raczej zdolność do samodzielnego finansowania własnej armii i polityki bezpieczeństwa?


To pytania, które w najbliższych latach będą powracać coraz częściej.


Problem strategii wobec Iranu


Krytycy amerykańskiej polityki wobec Iranu twierdzą, że Waszyngton nie do końca rozumie charakter tego państwa i jego systemu władzy.


Iran jest krajem:


- ogromnym terytorialnie

- silnie zmilitaryzowanym

- z rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym

- z siecią podziemnych instalacji wojskowych


W dodatku reżim polityczny opiera się na strukturach religijno-wojskowych, które – podobnie jak w Rosji – są przygotowane na długotrwałe konflikty i presję zewnętrzną.


Historia pokazuje, że zmiana takiego systemu siłą jest niezwykle trudna.


Wojna, która może zmienić układ sił


Jeżeli konflikt będzie się przedłużał, jego konsekwencje mogą być znacznie większe niż sama sytuacja militarna w regionie.


Możliwe skutki to m.in.:


- osłabienie zaufania do przywództwa USA

- wzrost znaczenia autonomii strategicznej Europy

- dalsze zbliżenie państw globalnego Południa z Chinami i Rosją

- destabilizacja rynku energii


W dłuższej perspektywie może to przyspieszyć proces powstawania **bardziej wielobiegunowego świata**, w którym Stany Zjednoczone nie będą już jedynym dominującym mocarstwem.


Moment przełomowy?


Dzisiejsza sytuacja pokazuje coś, co jeszcze kilka lat temu wydawało się mało prawdopodobne: coraz więcej sojuszników USA zaczyna otwarcie kwestionować decyzje Waszyngtonu.


Nie oznacza to końca NATO ani upadku Stanów Zjednoczonych. Jednak może to być początek nowej epoki w relacjach międzynarodowych – epoki, w której nawet najbliżsi partnerzy Ameryki będą prowadzić **bardziej niezależną politykę**.


A to zmienia całą logikę światowej geopolityki.

Komentarze


bottom of page