top of page

Trump przeciw NATO. A polska prawica i tak będzie klaskać

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 21 sty
  • 1 minut(y) czytania

Donald Trump udostępnił wpis, w którym stwierdza, że to NATO — a nie Chiny czy Rosja — stanowi „prawdziwe zagrożenie” dla Stanów Zjednoczonych. To kolejny sygnał, że jego wizja świata pozostaje sprzeczna z fundamentami bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski.


Pytanie brzmi: czy w tej sytuacji politycy PiS oraz Karol Nawrocki przestaną skandować nazwisko Trumpa i traktować go jak zbawcę Zachodu? Oczywiście, że nie. Nadal będą klękać przed nim politycznie, bo nie mają żadnych innych „sojuszników”, nawet jeśli są oni wyłącznie wyobrażeni.


To właśnie w tym miejscu obnaża się dramat polskiej prawicy: cała jej polityka międzynarodowa została oparta na jednym, skrajnie ryzykownym zakładzie — że Donald Trump będzie wiecznym i bezwarunkowym gwarantem bezpieczeństwa Polski. Tymczasem Trump konsekwentnie podważa sens NATO, kwestionuje solidarność sojuszniczą i wielokrotnie dawał do zrozumienia, że bezpieczeństwo Europy nie jest dla niego priorytetem.


Mimo to PiS przez lata niszczył relacje z Unią Europejską, antagonizował kluczowych partnerów w UE i stawiał wszystko na jedną kartę: osobistą relację z Trumpem. Efekt? Polska została osłabiona dyplomatycznie, a dziś jej „strategiczny sojusznik” mówi wprost, że NATO jest zagrożeniem.


Najbardziej żal nie samych polityków — oni zawsze znajdą sposób, by się wykręcić — lecz części wyborców, którzy muszą udawać, że tego nie widzą. Że nie słyszą. Że nie rozumieją, jak dramatycznie błędna była i nadal jest wizja polityki zagranicznej PiS: wizja oparta na ideologii, resentymentach i ślepym uwielbieniu dla jednego polityka zza oceanu.


Bo fakty są nieubłagane: jeśli ktoś podważa NATO, to podważa bezpieczeństwo Polski. A kto mimo to bije mu brawo, ten nie uprawia realizmu politycznego — tylko polityczną iluzję.

Komentarze


bottom of page