Orville Peck o uzależnieniu i przedawkowaniu. „Byłem tak zagubiony”
Orville Peck opowiedział o jednym z najtrudniejszych okresów swojego życia. W rozmowie z magazynem „Attitude” country’owy muzyk wspominał uzależnienie, niemal śmiertelne przedawkowanie oraz pobyt na odwyku, który nastąpił po załamaniu jego życia osobistego i zawodowego.
Artysta przyznał, że w 2023 roku jego życie „się rozpadło”. W tym czasie zakończył się jego czteroletni związek, a rosnąca presja związana z karierą zbiegła się z początkiem poważnych problemów z uzależnieniem.
„Poszedłem na odwyk, na jakiś czas straciłem rozum, a moje życie się rozpadło” – powiedział Peck, odnosząc się do wydarzeń, które stały się inspiracją dla jego nowego albumu „Mule”.
Muzyk wspominał, że po rozpadzie związku wrócił samotnie do Los Angeles. Mieszkał wówczas sam w dużym domu i, jak przyznał, miał trudności z odnalezieniem się zarówno w życiu prywatnym, jak i w wymagającej branży muzycznej.
Kryzys doprowadził do niemal śmiertelnego przedawkowania. Po tym wydarzeniu Peck zdecydował się na leczenie i odwołał zaplanowaną na cały rok trasę koncertową.
„Byłem wtedy wobec siebie bardzo lekkomyślny, ponieważ naprawdę wierzyłem, że nie ma dla mnie innej drogi” – powiedział. Jak dodał, nie wierzył wówczas, że kiedykolwiek będzie naprawdę szczęśliwy, dlatego łatwo przychodziło mu zachowywanie się w sposób autodestrukcyjny.
Pobyt na odwyku uświadomił mu również, że jego decyzje wpływały nie tylko na niego. Odwołanie koncertów oznaczało bowiem także utratę pracy przez członków jego zespołu.
„Moja trasa została odwołana na rok, ale to oznaczało, że ich praca również została odwołana na rok. Ich źródła utrzymania zniknęły z powodu mojego osobistego problemu” – mówił.
Peck podkreślił, że jest wdzięczny muzykom, którzy zdecydowali się ponownie z nim współpracować po jego powrocie. Jak zaznaczył, nie mieli obowiązku ponownie mu zaufać.
Doświadczenia z odwyku znalazły odzwierciedlenie na albumie „Mule”, w tym w utworze „Rehab Blues”. Muzyk zaznaczył jednak, że nie chciał przedstawiać swojej historii jako prostej opowieści o nagłym olśnieniu i całkowitej przemianie.
„Byłem dupkiem na odwyku” – powiedział, tłumacząc, dlaczego piosenka ma bardziej żartobliwy charakter.
Wracając wspomnieniami do osoby, którą był w tamtym okresie, Peck nie krył emocji. Podkreślił, że dziś patrzy na siebie z dużą dozą współczucia.
„Trzeba być w naprawdę mrocznym miejscu w życiu, żeby swobodnie myśleć o tym, że nie chce się żyć” – powiedział.
Artysta uważa jednocześnie, że choć doświadczenia z 2023 roku były niezwykle bolesne, pomogły mu znaleźć się w miejscu, w którym jest obecnie. „Musiałem przejść przez te wydarzenia, jakkolwiek bolesne były, żeby dotrzeć do miejsca, w którym jestem dzisiaj” – przyznał.
Obecnie Peck pozostaje trzeźwy i jest w nowym związku. Jak powiedział, największą zmianą jest dla niego to, że nauczył się akceptować samego siebie.
„Naprawdę jestem szczęśliwy z tym, kim jestem” – podkreślił. Dodał, że ma dziś więcej wyrozumiałości i cierpliwości wobec siebie oraz większą wdzięczność dla osób, które pozostały u jego boku.



Komentarze