Skandal obyczajowy nie przekreślił kariery kandydata do Kongresu USA. Chris Gallant stawia na otwartość
Publikacja zdjęć o charakterze fetyszystycznym nie zakończyła kampanii Chrisa Gallanta, byłego pilota wojskowego i homoseksualnego kandydata do Kongresu USA z Long Island. Jego przypadek stawia pytanie o to, czy amerykańska polityka wkracza w epokę, w której seksualne tabu tracą znaczenie.
Jeszcze niedawno ujawnienie zdjęć przedstawiających kandydata do Kongresu w skórzanej obroży i na łańcuchu mogło poważnie zaszkodzić jego karierze politycznej. W przypadku Chrisa Gallanta, byłego pilota śmigłowca Black Hawk, który ubiega się o mandat w Kongresie na wschodnim Long Island, publikacja takich fotografii nie doprowadziła jednak do załamania kampanii.
Gallant jako 20-latek pozował do materiałów promocyjnych dla Mr. S Leather, sanfranciskiej marki związanej z kulturą fetyszystyczną. Część zdjęć przedstawiała go podczas aktów seksualnych z innymi mężczyznami. Zamiast przepraszać lub wycofać się z wyścigu, kandydat postanowił wykorzystać zainteresowanie sprawą w kampanii, promując hasło „Make Politics Sexy Again” („Uczyńmy politykę znów seksowną”).
W rozmowie z „The New York Times” Gallant powiedział, że jego znajomi wiedzą o jego upodobaniach seksualnych. Odniósł się również do Christiana Greya, bohatera powieści „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, stwierdzając, że na jego tle fikcyjna postać wypada jak amator.
Autor komentarza w „The New York Times” zastanawia się, czy amerykańska polityka wchodzi w epokę, w której publiczne ujawnienie intymnych aspektów życia nie musi już oznaczać kompromitacji. W przeszłości podobne historie niekiedy osłabiały kampanie wyborcze, a nawet prowadziły do rezygnacji polityków.
Przykładem jest była kongresmenka Katie Hill, która w 2019 r. zrezygnowała z mandatu po ujawnieniu jej nagich zdjęć. W tym samym roku wokół rzekomej fotografii przedstawiającej Alexandrię Ocasio-Cortez wybuchł skandal, choć ostatecznie okazało się, że zdjęcie było fałszywe.
Zdaniem autora komentarza jednym z czynników zmiany może być rosnący udział milenialsów i przedstawicieli pokolenia Z w elektoracie. Osoby dorastające w epoce internetu są przyzwyczajone do publicznego dokumentowania prywatnego życia, a treści, które dawniej wywoływały oburzenie, mogą dziś spotykać się z mniejszą reakcją.
Znaczenie ma także większa otwartość społeczna w kwestiach seksualności, w tym wobec osób LGBTQ+, kultury fetyszystycznej i pracy seksualnej. Popularne hasła, takie jak „nie zawstydzaj innych z powodu ich upodobań”, odzwierciedlają szerszą zmianę norm społecznych.
Autor tekstu zastrzega jednak, że przypadek Gallanta nie musi świadczyć o trwałej zmianie społecznej. Zwraca uwagę, że reakcja opinii publicznej może zależeć również od wyglądu, płci, rasy i wizerunku danej osoby. Gallant łączy otwarte mówienie o swojej seksualności z wizerunkiem męskiego byłego wojskowego, co może wpływać na sposób, w jaki odbierają go wyborcy.
Zdaniem autora gotowość kandydata do mówienia o mniej konwencjonalnych aspektach kultury osób queer może być postrzegana jako przejaw autentyczności. Nie przesądza to jednak, czy podobna otwartość zostałaby zaakceptowana w przypadku każdego polityka.
Historia Gallanta pokazuje, że ujawnienie intymnych fotografii nie musi automatycznie kończyć kariery politycznej. Nie wiadomo jednak, czy jest to oznaka trwałej zmiany obyczajowej, czy raczej przypadek zależny od indywidualnego wizerunku kandydata i reakcji jego wyborców.
źródło New York Times



Komentarze