top of page

Związek UAW broni pracownika zwolnionego po konfrontacji z Trumpem. Sprawa wywołała ogólnokrajową debatę

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 14 sty
  • 1 minut(y) czytania

Związek zawodowy United Auto Workers (UAW) oficjalnie i jednoznacznie stanął w obronie TJ Sabuli, pracownika fabryki samochodów w Michigan, który został zwolniony po tym, jak podczas wizyty Donalda Trumpa nazwał go „obrońcą pedofilów”. Nagranie stało się viralem po tym, jak Trump odpowiedział gestem środkowego palca i krzykiem wulgaryzmów.


UAW podkreślił, że Sabula jest członkiem silnego i walczącego związku zawodowego oraz że wolność słowa jest wartością, której związek będzie bronić. Zapowiedziano wykorzystanie wszystkich zapisów umowy zbiorowej w celu ochrony jego miejsca pracy i praw pracowniczych. Związek zaznaczył również, że pracownicy nie powinni być narażeni na obraźliwe zachowanie — nawet ze strony prezydenta USA.


Biały Dom uznał zwolnienie za „właściwe” i próbował zdyskredytować Sabulę, nazywając go osobą w „napadzie furii”. Zwolennicy Sabuli wskazują jednak, że to Trump zachowywał się agresywnie. Sam Sabula, 40-letni pracownik linii produkcyjnej, oświadczył, że nie żałuje swojego zachowania i wyjaśnił, że jego słowa były związane z aferą Jeffreya Epsteina. Podkreślił, że jest niezależny politycznie i w przeszłości zdarzało mu się popierać Republikanów.


Sprawa wywołała szeroką falę poparcia społecznego — zbiórka na GoFundMe przekroczyła już 357 tys. dolarów. Wydarzenie ponownie rozpaliło debatę o wolności słowa, prawach pracowniczych oraz o zarzutach hipokryzji wobec administracji, która deklaruje przywiązanie do swobody wypowiedzi.

 
 
 

Komentarze


bottom of page