W poszukiwaniu wiary i akceptacji — historie osób LGBTQ+ w afirmujących wspólnotach religijnych
- Newsroom Darius
- 1 dzień temu
- 3 minut(y) czytania
Jacob May wspomina moment, gdy jako 22-latek w 2014 roku siedział naprzeciw swojego pastora w restauracji Chipotle na wiejskich terenach Wirginii. Rozmowa przy burrito z carnitas przerodziła się w debatę o jego tożsamości seksualnej.
Pastor powoływał się na tzw. „fragmenty potępiające” z Biblii używane do krytyki homoseksualności, a May odpowiadał, wskazując na błędy w tłumaczeniach i kontekst historyczny. Po tej rozmowie pastor zaproponował dalsze cotygodniowe spotkania, chcąc nadal „uczyć go” tradycyjnego południowobaptystycznego podejścia, zgodnie z którym homoseksualność jest grzechem karanym wiecznym potępieniem.
May przestał odpowiadać na wiadomości. Wkrótce stracił kontakt ze swoją wspólnotą kościelną i — jak sam mówi — z całym środowiskiem, które stanowiło jego dotychczasowe życie.
„Czułem się naprawdę samotny” — powiedział dziś 34-letni May. „Miałem wrażenie, że muszę zacząć od nowa, bo większość moich relacji i całej subkultury była związana z kościołem”. Wspominał okresy silnej izolacji i płaczu.
Dopiero trzy lata później trafił do afirmującego LGBTQ+ kościoła episkopalnego St. Paul’s w Richmond w Wirginii, gdzie zaczął odzyskiwać relację z wiarą i stopniowo wychodzić z samotności.
Według badań z 2016 roku ponad 80% osób LGBTQ+ w USA wychowuje się w środowiskach religijnych. Jednak prawie dwie trzecie osób LGBTQ+ wychowanych w chrześcijaństwie później odchodzi od identyfikacji religijnej. Jednocześnie niemal połowa Amerykanów, którzy odeszli od religii, wskazuje jako jedną z przyczyn odrzucenie osób LGBTQ+.
Psycholog Tyler Lefevor, specjalizujący się w relacji między tożsamością LGBTQ+ a religijnością, podkreśla, że tłumienie tożsamości w takich środowiskach może prowadzić do poważnych skutków zdrowotnych: lęku, PTSD, podwyższonego poziomu kortyzolu czy nadciśnienia.
Jak dodaje, odejście z wspólnot religijnych często oznacza również utratę podstawowego systemu wsparcia i sensu życia.
Coraz więcej osób LGBTQ+ deklaruje jednak chęć powrotu do religii — pod warunkiem, że znajdzie się dla nich miejsce bez warunków wykluczenia. Według badań Andrew Marina około 76% osób LGBTQ+, które opuściły kościoły, rozważa powrót do wiary.
W odpowiedzi powstają wspólnoty określane jako afirmujące i „post-evangelical”, takie jak Restore Austin w Teksasie czy Lighthouse Church w Chicago. Ich liderzy podkreślają, że nie wystarczy symboliczna inkluzywność, np. tęczowa flaga — konieczna jest głęboka zmiana kultury.
Pastor Zach Lambert z Restore Austin wskazuje, że inkluzja musi obejmować obecność osób LGBTQ+ we wszystkich poziomach przywództwa, a nie jedynie deklaracje.
W takich wspólnotach kluczowe znaczenie ma widoczność osób queer. Dla wielu wiernych już sam fakt zobaczenia innych par jednopłciowych wchodzących do kościoła jest sygnałem bezpieczeństwa.
Istotną rolę odgrywa także język — np. stosowanie neutralnych lub wielu zaimków w odniesieniu do Boga, a także używanie inkluzywnych tekstów pieśni religijnych, które nie powielają narracji o „grzechu i winie”.
Wspólnoty takie jak The River w Nowym Jorku wprowadzają również elementy autonomii: wierni mogą decydować o formie uczestnictwa w nabożeństwach, a nawet rezygnować z niektórych elementów liturgii.
Rev. Alison Noll podkreśla, że celem jest odejście od modelu „wysokiej kontroli” na rzecz współtworzenia wspólnoty przez jej członków.
Nie wszystkie afirmujące kościoły są takie same. Część z nich skupia się na bardzo ogólnych, pozytywnych przekazach religijnych, co nie zawsze odpowiada osobom wychowanym w bardziej doktrynalnych tradycjach.
Inne — jak Lighthouse Church — próbują łączyć afirmację z pogłębioną interpretacją Biblii, analizując teksty często używane przeciwko osobom LGBTQ+ w ich historycznym i językowym kontekście.
Dla Jacoba Maya kluczowe okazało się znalezienie miejsca, gdzie mógł zadawać pytania bez lęku przed odrzuceniem. Dziś uczęszcza do kościoła St. Paul & St. Andrew w Nowym Jorku, gdzie modli się razem ze swoim narzeczonym.
W kwietniu ukończył studia teologiczne.
„To była pierwsza przestrzeń, w której nie musiałem się ukrywać” — powiedział May. „Najważniejsze, co dały mi afirmujące kościoły, to możliwość przepracowania własnych doświadczeń. Akceptowali mnie takim, jakim jestem”.
źródło Region News




Komentarze