TikTok usuwa Grzegorza Brauna. Platforma mówi „dość” polityce nienawiści
- Newsroom Darius
- 20 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
TikTok zamknął drzwi przed Grzegorzem Braunem – jednym z najbardziej kontrowersyjnych polityków skrajnej prawicy w Polsce – usuwając sześć jego nagrań za naruszenie zasad dotyczących mowy nienawiści. Dla polityka, który od lat buduje swoją rozpoznawalność na prowokacji i atakach na mniejszości, to poważny cios w kluczowy kanał dotarcia do odbiorców.
Braun od dawna funkcjonuje jako symbol radykalnego nacjonalizmu. Międzynarodową „sławę” zdobył, gdy wtargnął do polskiego parlamentu i zgasił świece chanukowe gaśnicą. To wydarzenie, które obiegło światowe media, stało się ponurą wizytówką jego politycznego stylu: demonstracyjnej pogardy, agresji i teatralnego chaosu.
Jak podaje stowarzyszenie antyrasistowskie „Nigdy Więcej”, usunięte przez TikToka materiały to jedynie fragment znacznie szerszego problemu. Rafał Pankowski, jeden z liderów organizacji, ostrzega, że działalność Brauna w sieci od lat jest „nasycona wrogością” wobec Żydów, Ukraińców i innych mniejszości.
To nie są jedynie kontrowersyjne opinie czy ostre hasła. W przekazach Brauna pojawia się gloryfikacja przemocy, dehumanizacja grup społecznych oraz elementy, które można interpretować jako podżeganie do nienawiści. Dla platform społecznościowych to granica, której nie można ignorować – zwłaszcza w czasie, gdy dezinformacja i ekstremizm coraz łatwiej przenikają do głównego nurtu.
Jeszcze kilka lat temu Braun był postrzegany jako polityczny margines – ekscentryk funkcjonujący na obrzeżach debaty publicznej. Dziś jego partia, Konfederacja Korony Polskiej, notuje dwucyfrowe poparcie w sondażach, co daje mu realną szansę wpływu na przyszłe układy koalicyjne.
Zwolennicy widzą w nim „obrońcę katolickiej Polski”. Krytycy – polityka, który konsekwentnie podważa instytucje demokratyczne, podsyca nienawiść i normalizuje agresję. Na jego koncie znajduje się już co najmniej siedem zarzutów, m.in. za obrazę uczuć religijnych i zakłócanie porządku publicznego. Nawet Parlament Europejski uchylił mu immunitet, umożliwiając dalsze postępowania karne.
Paradoksalnie, każda kolejna awantura tylko wzmacnia jego rozpoznawalność. Im ostrzejszy atak, tym większa mobilizacja jego elektoratu.
Lista incydentów z udziałem Brauna wygląda jak katalog działań skrajnego ekstremisty: wystąpienia pod Auschwitz-Birkenau, zrywanie ukraińskich flag, niszczenie wystaw poświęconych prawom osób LGBTQ+. Każdy z tych gestów uderza w grupy, które już funkcjonują w atmosferze lęku i niepewności.
Dla społeczności LGBTQ+ ten schemat jest aż nazbyt znajomy. Historia pokazuje, że nienawiść rzadko zatrzymuje się na jednej grupie. Ataki na Żydów, Ukraińców czy osoby queer są elementami tego samego mechanizmu wykluczania. Zniszczone wystawy i agresywna retoryka nie są „przypadkowymi prowokacjami”, lecz świadomą strategią polityczną.
Choć obecna interwencja TikToka dotyczy przede wszystkim treści o charakterze antysemickim, jej znaczenie jest znacznie szersze. Dla osób LGBTQ+ w Polsce – już teraz doświadczających narastającej presji ze strony części środowisk konserwatywnych – to sygnał, że granice jednak istnieją.
Usunięcie nagrań Brauna nie jest cenzurą poglądów, lecz egzekwowaniem podstawowych zasad: ochrony godności, bezpieczeństwa i pluralizmu. Platformy internetowe nie mogą być megafonem dla polityków, którzy budują kapitał na dehumanizacji innych.
TikTok potwierdził, że decyzja zapadła w oparciu o obowiązujące regulaminy dotyczące mowy nienawiści. Otoczenie Brauna nie skomentowało sprawy. Być może jest zbyt zajęte przygotowywaniem kolejnego manifestu w obronie „prawdziwej Polski”.
Jedno jest pewne: w epoce, w której ekstremiści żywią się uwagą i algorytmami, każde odcięcie im dostępu do megafonu ma znaczenie. A dla mniejszości – każda ugaszona iskra nienawiści to o jeden pożar mniej.
źródło The Pink Times








Komentarze