top of page

Strona Free Speech Union zhakowana. Aktywiści ujawnili listę domniemanych darczyńców

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 2 dni temu
  • 2 minut(y) czytania

Strona internetowa brytyjskiej organizacji Free Speech Union (FSU) przestała działać po ataku hakerskim przeprowadzonym przez grupę aktywistów transpłciowych BASH BACK. Hakerzy twierdzą, że uzyskali dostęp do danych organizacji i opublikowali listę osób, które miały przekazywać darowizny na jej działalność.


BASH BACK to grupa, która w październiku zasłynęła m.in. z aktu wandalizmu wobec biur Komisji ds. Równości i Praw Człowieka (EHRC) w Londynie. Tym razem celem stała się Free Speech Union – organizacja założona przez konserwatywnego polityka i publicystę Toby’ego Younga, deklarująca obronę wolności słowa.


Po publikacji artykułu na temat ataku przez portal PinkNews, również strona internetowa BASH BACK przestała być dostępna – użytkownicy widzieli jedynie komunikat o błędzie 404. Z kolei witryna FSU początkowo wyświetlała informację o „trybie konserwacji”, by następnie całkowicie zniknąć z sieci.


Jak podało GB News, Free Speech Union miała zlecić „niezależny audyt bezpieczeństwa” dotyczący grupy BASH BACK. Miało to związek z artykułem „Daily Mail”, w którym opisano rzekome przyszłe cele aktywistów, w tym biura ministra zdrowia Wesa Streetinga oraz premiera Keira Starmera. BASH BACK twierdziła wówczas, że informacje te były publicznie dostępne.


W poniedziałek (5 stycznia) grupa ironicznie skomentowała sprawę w serwisie BlueSky:

„Free Speech Union zamówiła raport ‘bezpieczeństwa’ na nasz temat, więc przetestowaliśmy ich bezpieczeństwo. Okazało się, że jest fatalne”.


PinkNews poinformował, że nie opublikuje żadnych nazwisk z ujawnionej listy i nie jest w stanie zweryfikować autentyczności danych.


W oświadczeniu dla mediów rzecznik BASH BACK określił FSU jako „organizację broniącą bigotów”. Aktywiści zarzucają jej, że zamiast walczyć o wolność słowa np. propalestyńskich działaczy czy więźniów prowadzących strajki głodowe, koncentruje się na obronie osób szerzących – ich zdaniem – seksizm, rasizm i transfobię.


„FSU milczy w sprawie zakazów używania powszechnych arabskich zwrotów, przemocy wobec aktywistów w więzieniach czy cenzury związanej z udziałem Wielkiej Brytanii w ludobójstwie” – napisano w oświadczeniu. Zdaniem grupy opinia publiczna „ma prawo wiedzieć, kto finansuje działalność FSU”.


BASH BACK twierdzi również, że Free Speech Union jedynie „udaje” organizację broniącą wolności wypowiedzi, a w rzeczywistości działa jako zaplecze prawne i finansowe dla „bogatych reakcyjnych komentatorów”, umożliwiając im unikanie konsekwencji prawnych.


FSU jak dotąd nie wydała szczegółowego oświadczenia w sprawie ataku ani ujawnienia danych. Sprawa wywołała jednak kolejną debatę w Wielkiej Brytanii na temat granic aktywizmu, bezpieczeństwa cyfrowego oraz tego, kto i w jaki sposób definiuje dziś wolność słowa.

Komentarze


bottom of page