top of page

Rami Malek wahał się, czy zagrać główną rolę w gejowskim dramacie Iry Sachsa „The Man I Love” po zagraniu Freddiego Mercury’ego: „Musiałem zmierzyć się ze strachem”

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 24 godziny temu
  • 2 minut(y) czytania

Rami Malek przyznał, że początkowo obawiał się przyjęcia roli w nowym filmie Ira Sachs „The Man I Love”, ponieważ projekt przywoływał skojarzenia z jego oscarową kreacją Freddie Mercury w Bohemian Rhapsody. Aktor opowiedział o swoich wątpliwościach podczas konferencji prasowej po światowej premierze filmu na Cannes Film Festival.


„Kiedy przeczytałem scenariusz, powiedziałem: ‘Nie mogę tego zrobić. Jest zbyt wiele podobieństw. To może być problematyczne’” — mówił Malek. Aktor przyznał jednak, że ostatecznie postanowił zmierzyć się z własnym lękiem. „Jeśli Freddie czegoś mnie nauczył, to tego, by konfrontować się ze strachem” — dodał.


„The Man I Love” opowiada historię Jimmy’ego — nowojorskiego artysty teatralnego z lat 80., który po diagnozie AIDS próbuje odnaleźć równowagę między sztuką, miłością i codziennym życiem. Rola ponownie wymagała od Maleka śpiewania przed kamerą, jednak — jak podkreślał aktor — bohater znacząco różni się od legendarnego wokalisty Queen.


„Freddie miał konkretny cel i legendarny status, podczas gdy Jimmy po prostu poszukuje kreatywności, intymności i radości” — tłumaczył Malek. „To ktoś utalentowany, ale niekoniecznie dążący do globalnej sławy”.


Sachs, znany z filmów Passages i Keep the Lights On, podkreślił, że Jimmy reprezentuje specyficzny klimat artystycznego Nowego Jorku lat 80., kiedy twórcy działali przede wszystkim dla lokalnej społeczności, a nie dla światowej rozpoznawalności.


„Nie było wtedy fantazji o globalizacji. To był bardzo lokalny czas” — powiedział reżyser. Według Sachsa ambicja bohatera ma charakter „wewnętrzny”, w przeciwieństwie do nastawionego na wielką publiczność Mercury’ego.


Film został entuzjastycznie przyjęty podczas premiery w Cannes, gdzie publiczność nagrodziła twórców ośmiominutową owacją na stojąco. Malek nie krył wzruszenia podczas reakcji widzów na produkcję określaną jako „muzyczna fantazja o mieście pod presją”.


Sachs ujawnił również, że od początku widział Maleka w głównej roli. „Potrzebowaliśmy kogoś z tajemnicą, nieprzewidywalnością i prawdziwą gwiazdorską charyzmą” — wyjaśnił reżyser. Jak dodał, „gwiazda to ktoś, kto emituje światło i domaga się, by zostać dostrzeżonym”.


Podczas rozmów towarzyszących festiwalowi Malek odniósł się także do swojego historycznego Oscara za „Bohemian Rhapsody”, podkreślając znaczenie faktu, że został pierwszym egipskim aktorem wyróżnionym tą nagrodą.


źródło Variety



Komentarze


bottom of page