top of page

Netflix zmienia podejście do kin. Dlaczego dopiero teraz?

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 21 sty
  • 2 minut(y) czytania

Netflix nigdy nie był ideologicznie przeciwny dystrybucji kinowej swoich filmów — tak przynajmniej twierdzą jego najwyżsi rangą menedżerowie. Jak wyjaśnili współdyrektorzy generalni firmy, Ted Sarandos i Greg Peters, przez lata spółka była jednak zbyt mocno skupiona na dynamicznym rozwoju streamingu, by równolegle budować własny, pełnoskalowy biznes kinowy.


Podczas rozmowy z analitykami po ogłoszeniu wyników finansowych za IV kwartał 2025 roku Sarandos i Peters przyznali, że Netflix wielokrotnie wewnętrznie debatował nad uruchomieniem działalności zajmującej się kinową dystrybucją oryginalnych filmów platformy. Za każdym razem temat ten przegrywał jednak z innymi priorytetami, ponieważ streaming rósł szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.


To podejście przez lata budowało wizerunek Netflixa jako firmy lekceważącej kina. Wzmocniły go głośne słowa Teda Sarandosa z 2025 roku, kiedy podczas szczytu Time100 Summit określił wspólne chodzenie do kina jako „przestarzałą ideę”. Dziś szef Netflixa przekonuje jednak, że tamte wypowiedzi należy postrzegać w innym kontekście.


– Kiedy to mówiłem, nie byliśmy w biznesie kinowym – tłumaczył Sarandos. – To jest biznes, a nie religia. Warunki się zmieniają, zmienia się wiedza, a my mamy kulturę ciągłego ponownego oceniania naszych decyzji.


Jako przykład takiej elastyczności wskazał wcześniejsze „zwroty” Netflixa w stronę reklam, praw sportowych czy wydarzeń na żywo — obszarów, które jeszcze kilka lat temu firma otwarcie wykluczała ze swojej strategii.


Przełomem ma być planowane przejęcie studiów Warner Bros. oraz platformy HBO Max. Gdy transakcja dojdzie do skutku, Netflix zyska dostęp do globalnej, dojrzałej sieci dystrybucji kinowej generującej ponad 4 miliardy dolarów wpływów z box office’u rocznie. Sarandos zapowiedział, że firma nie tylko utrzyma ten biznes, ale będzie go dalej rozwijać. W ramach uspokajania krytyków megatransakcji zobowiązał się również do zachowania 45-dniowego okna kinowego dla filmów Warner Bros.


Co istotne, Netflix początkowo nie planował zakupu Warner Bros. Discovery. – Wchodziliśmy w rozmowy z założeniem, że nie jesteśmy kupującym – przyznał Sarandos. – Ale mieliśmy otwarte oczy i otwarte umysły. Bardzo szybko obaj z Gregiem dostrzegliśmy, jak niezwykła to okazja.


Greg Peters podkreślił, że Netflix już wcześniej wiedział, iż model kinowy może być skutecznym uzupełnieniem streamingu, m.in. dzięki umowom na dystrybucję filmów. Problemem nie była więc niewiara w kina, lecz ograniczone zasoby i koncentracja na innych inwestycjach.

Dowodem na potencjał kinowych premier są ostatnie sukcesy Netflixa: noworoczny pokaz finału „Stranger Things 5”, który przyniósł ponad 25 mln dolarów wpływów, czy limitowane seanse hitu „KPop Demon Hunters”.


Dyrektor finansowy Netflixa, Spence Neumann, ocenił, że przejęcie Warner Bros. będzie przede wszystkim katalizatorem już istniejącego biznesu. Około 85% przychodów połączonej grupy Netflix–WB nadal ma pochodzić ze streamingu, przy dodatkowych korzyściach wynikających z posiadania renomowanych studiów filmowych i telewizyjnych.


Warto dodać, że Netflix ogłosił niedawno zmianę struktury wartej 83 miliardy dolarów transakcji na ofertę w całości gotówkową. Decyzja ta była odpowiedzią na presję ze strony Paramount Skydance, które próbuje przejąć Warner Bros. Discovery, twierdząc, że przedstawia korzystniejszą propozycję dla akcjonariuszy. Finalizacja umowy Netflixa z WBD ma potrwać od 12 do 18 miesięcy, choć nadal nie wiadomo, jak duży opór napotka ona ze strony regulatorów.


Jedno jest jednak jasne: Netflix, który przez lata był symbolem rewolucji streamingowej, coraz śmielej wraca do świata tradycyjnych kin — tym razem nie z ideologii, lecz z chłodnej kalkulacji biznesowej.


źródło Variety

Komentarze


bottom of page