„Moja wiara jest kotwicą, moja queerowość wolnością”. Osobiste świadectwo o pogodzeniu katolicyzmu i tożsamości LGBTQ+
- Newsroom Darius
- 2 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Dorastała w katolickiej rodzinie i — jak sama pisze — wiara była pierwszym językiem, którego się nauczyła. Zanim potrafiła czytać, znała już modlitwy, znak krzyża i rytuały mszy. Kadzidło, śpiewy i cisza kościoła dawały jej poczucie bezpieczeństwa oraz przekonanie, że świat ma głębszy sens.
Jednocześnie od najmłodszych lat towarzyszyło jej także coś innego: poczucie winy.
Autorka osobistego eseju opublikowanego przez LGBTQ+ media opisuje doświadczenie dorastania w katolicyzmie jako nieustanne balansowanie między duchowością a lękiem przed byciem sobą. Jak wspomina, od dziecka słyszała, że istnieją dwa tematy, o których „się nie mówi” — religia i seksualność.
Z czasem oba stały się najważniejszymi częściami jej tożsamości.
Kiedy zaczęła rozumieć, że jest osobą queerową, długo nie potrafiła tego nazwać. Wiedziała jedynie, że jej uczucia różnią się od oczekiwań otoczenia.
– Siedząc w kościelnej ławce, zastanawiałam się, czy Bóg widzi mnie na wskroś. Modliłam się o przebaczenie, choć sama nie wiedziałam dokładnie za co – wspomina.
Przez lata próbowała pogodzić swoją orientację seksualną z religijnym wychowaniem. Jak opisuje, z jednej strony słyszała wezwania do dumy i życia bez wstydu, z drugiej — do pokory, milczenia i powściągliwości.
Szczególnie trudnym doświadczeniem była dla niej spowiedź.
– Nie wiedziałam, jak powiedzieć księdzu, że mogę kochać inaczej. Nie umiałam wyjaśnić, że nie czuję winy, tylko strach – pisze.
Z biegiem czasu jej spojrzenie na wiarę zaczęło się jednak zmieniać. Autorka podkreśla, że dziś postrzega religię przede wszystkim jako relację z Bogiem, a nie system oparty wyłącznie na strachu czy kontroli.
Jak zaznacza, zarówno wiara, jak i queerowość nauczyły ją podobnych wartości: miłości, przebaczenia, poszukiwania prawdy i potrzeby przynależności.
– Ludzie często mówią, że katolicyzm i queerowość nie mogą współistnieć. Dla mnie są jak dwa dźwięki tej samej pieśni — jeden drżący, drugi silny — ale żaden nie jest pełny bez drugiego – tłumaczy.
Choć nadal zmaga się z tzw. „katolickim poczuciem winy”, nie chce rezygnować ani ze swojej duchowości, ani z własnej tożsamości.
Autorka przyznaje, że nie wie, czy Kościół instytucjonalny kiedykolwiek w pełni zaakceptuje osoby LGBTQ+. Jednocześnie podkreśla, że jej wiara nie zależy wyłącznie od stanowiska hierarchii kościelnej.
– Wierzę, że Bóg jest większy niż jakakolwiek doktryna, bardziej miłosierny niż każdy osąd i bardziej kochający, niż potrafimy sobie wyobrazić – pisze.
Esej kończy osobistym wyznaniem, które stało się symbolem pogodzenia dwóch części własnej tożsamości:
– Moja wiara jest moją kotwicą. Moja queerowość jest moją wolnością. Obie są święte. Obie są moje.
źródło Advocate




Komentarze