Islandia domaga się wyjaśnień po żarcie kandydata na ambasadora USA o „52. stanie”
- Newsroom Darius
- 16 sty
- 2 minut(y) czytania
Władze w Rejkiawiku zwróciły się do ambasady Stanów Zjednoczonych o wyjaśnienia po medialnych doniesieniach, że kandydat na nowego amerykańskiego ambasadora w Islandii, Billy Long, określił ten kraj w żartach jako „52. stan USA”. Islandzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że podjęło w tej sprawie oficjalny kontakt z placówką dyplomatyczną.
„Ministerstwo skontaktowało się z ambasadą USA w Islandii, by zweryfikować prawdziwość domniemanych komentarzy” – przekazano w oświadczeniu dla prasy.
Sprawę nagłośnił portal Politico, który w środę poinformował, że Billy Long podczas rozmowy w amerykańskim Kongresie zażartował, iż Islandia stanie się 52. stanem USA, a on sam objąłby funkcję jej gubernatora. Wypowiedź szybko wywołała poruszenie w Reykjavíku.
Dzień później Long przeprosił za swoje słowa w rozmowie z portalem Arctic Today. Tłumaczył, że komentarz padł w luźnej, towarzyskiej rozmowie i był reakcją na żarty dotyczące amerykańskiego wysłannika na Grenlandię, Jeffa Landry’ego, którego rozmówcy określali żartobliwie mianem „gubernatora Grenlandii”.
Nie jest jasne, dlaczego Long użył określenia „52. stan”, skoro Stany Zjednoczone liczą obecnie 50 stanów. Islandzki nadawca publiczny RÚV spekulował, że polityk mógł żartobliwie uznać Grenlandię za 51. stan USA.
Wypowiedź Longa pojawiła się w szczególnie wrażliwym momencie. W ostatnich tygodniach ponownie wzrosły napięcia wokół Grenlandii po tym, jak prezydent Donald Trump kilkakrotnie sugerował możliwość przejęcia tej autonomicznej wyspy należącej do Danii przez Stany Zjednoczone. Deklaracje te spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem zarówno władz Grenlandii, jak i Danii.
Billy Long, polityk Partii Republikańskiej, przez 12 lat reprezentował stan Missouri w Izbie Reprezentantów USA. Po ponownym objęciu urzędu prezydenta przez Donalda Trumpa pracował w jego administracji, a następnie został wskazany jako kandydat na nowego ambasadora Stanów Zjednoczonych w Islandii. Kontrowersyjny żart sprawił jednak, że jego nominacja znalazła się pod lupą islandzkiej opinii publicznej i dyplomacji.
źródło TVN24




Komentarze