Czym naprawdę jest zdrada? Seksuolożka zachęca pary do zawierania „kontraktu związku”
- Newsroom Darius
- 5 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Wierność wydaje się dla wielu osób czymś oczywistym. Problem polega jednak na tym, że partnerzy często zupełnie inaczej rozumieją, gdzie przebiega granica zdrady. Zdaniem niemieckiej seksuolożki Lei Holzfurtner wiele konfliktów można byłoby uniknąć, gdyby pary otwarcie rozmawiały o swoich oczekiwaniach i wspólnie ustalały zasady relacji.
Ekspertka proponuje stworzenie tzw. „kontraktu związku” – nieformalnej umowy określającej, co dla obojga partnerów oznacza lojalność, bliskość i przekroczenie granic. Choć samo określenie brzmi biurokratycznie, Holzfurtner zauważa, że większość osób po chwili zastanowienia przyznaje, iż takie ustalenia mogłyby ułatwić funkcjonowanie związku.
Jak podkreśla, do gabinetów terapeutycznych często trafiają pary przekonane, że doszło do zdrady, choć każda ze stron rozumie to pojęcie zupełnie inaczej. Dla jednej osoby codzienna wymiana wiadomości z kimś innym i dzielenie się intymnymi przemyśleniami jest zdradą emocjonalną. Dla drugiej – niewinną znajomością, skoro nie doszło do pocałunku ani kontaktu seksualnego.
Seksuolożka zwraca uwagę, że podobne nieporozumienia pojawiają się również w środowiskach otwartych na niemonogamię i różne modele relacji. Jej zdaniem nawet osoby deklarujące się jako „seks-pozytywne” często kierują się własnymi, niewypowiedzianymi zasadami, których oczekują od partnera, choć nigdy wcześniej ich wspólnie nie ustaliły.
Holzfurtner przypomina, że zdrada nie zawsze dotyczy seksu. Dla niektórych naruszeniem zaufania może być aktywność na portalach randkowych, flirt z inną osobą, emocjonalna więź z kimś spoza związku, a nawet pozornie błahe gesty, takie jak dzielenie z kimś codziennych rytuałów czy intymnych momentów.
Jej zdaniem nie istnieje uniwersalna definicja niewierności. Każdy związek powinien sam odpowiedzieć na pytania: co jest akceptowalne, jakie zachowania sprawiają ból, gdzie przebiegają granice i jakie informacje partnerzy chcą sobie przekazywać.
Ekspertka zauważa, że wiele osób dorasta w przekonaniu, iż wszyscy intuicyjnie wiedzą, czym jest wierność. W praktyce prowadzi to do paradoksu – oczekujemy od partnera przestrzegania zasad, których nigdy wspólnie nie omówiliśmy.
Według Holzfurtner trwały związek wymaga nie tylko uczuć, ale także świadomej komunikacji. Otwarte rozmowy o oczekiwaniach, granicach i potrzebach pozwalają uniknąć nieporozumień i budować zaufanie niezależnie od tego, czy para wybiera model monogamiczny, czy niemonogamiczny.
Seksuolożka przekonuje, że miłość nie powinna opierać się na domysłach. Zamiast zakładać, że partner „wie”, co jest dopuszczalne, warto regularnie rozmawiać o wzajemnych oczekiwaniach i – jeśli to pomaga – spisać własny „kontrakt związku”, który będzie odzwierciedlał zasady ważne dla obu stron.
źródło siegessaeule.de





Komentarze