top of page

Azerbejdżan: policja zatrzymała 106 osób podczas nalotu na klub LGBTQ+ w Baku

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 6 dni temu
  • 3 minut(y) czytania


W stolicy Azerbejdżanu, Baku, policja zatrzymała 106 osób podczas nocnego nalotu na klub Labyrinth, miejsce popularne wśród społeczności LGBTQ+, w tym lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i innych osób queerowych.


Z relacji świadków i osób zatrzymanych wynika, że funkcjonariusze użyli siły, stosowali poniżające traktowanie oraz groźby. Policja twierdziła, że nalot był związany z podejrzeniem używania narkotyków w lokalu. Ostatecznie nie znaleziono żadnych substancji odurzających, a wszystkie zatrzymane osoby ukarano grzywnami administracyjnymi za… palenie papierosów w zamkniętej przestrzeni publicznej.


Nalot rozpoczął się nagle około godziny 1:00 w nocy. Policjanci wtargnęli do klubu i siłą wyprowadzili obecnych na ulicę, po czym przewieźli ich radiowozami do komisariatu policji w dzielnicy Nasimi.


Na miejscu zatrzymani mieli być przetrzymywani przez około dwie godziny na zewnątrz, w niskiej temperaturze, w lekkich ubraniach i bez możliwości siedzenia. Następnie byli wzywani pojedynczo do pomieszczeń, gdzie – jak relacjonują – zadawano im upokarzające pytania dotyczące życia prywatnego i orientacji seksualnej.


Kilka osób zeznało, że padło ofiarą poważnej przemocy fizycznej. Jedna z nich, która sprzeciwiła się takim przesłuchaniom, została zabrana do osobnego pokoju i wróciła z zakrwawioną twarzą i rozbitą wargą. Twierdziła, że została pobita i poddana poniżającemu traktowaniu.


Inny zatrzymany relacjonował, że policjanci ustawili wszystkich w szeregu i kazali im stać przez długi czas bez zginania kolan, grożąc przemocą seksualną każdemu, kto się poruszy. Według świadków osoby te były zmuszane do takiej pozycji przez około dwie godziny.

W tym czasie funkcjonariusze mieli fotografować zatrzymanych prywatnymi telefonami, konfiskować ich komórki, przeglądać wiadomości i zdjęcia, a w niektórych przypadkach kopiować prywatne materiały.


Zatrzymani opisywali również ciągłe wyzwiska, presję psychiczną i ignorowanie osób, które zaczęły źle się czuć.


Po kilku godzinach policja poinformowała, że osoby zostały zatrzymane pod zarzutem używania narkotyków. Ponieważ jednak żadnych nielegalnych substancji nie znaleziono, wszystkich 106 zatrzymanych ukarano grzywnami administracyjnymi za palenie w zamkniętej przestrzeni publicznej.


Mandaty wynosiły 30 manatów (około 18 dolarów) lub – w niektórych przypadkach – 50 manatów (około 30 dolarów). Z relacji zatrzymanych wynika, że powiedziano im, iż nie zostaną zwolnieni, dopóki nie zapłacą grzywien.


Incydent wywołał zaniepokojenie wśród obrońców praw człowieka, niezależnych prawników oraz aktywistów LGBTQ+. Ali Melikov, aktywista LGBTQ+ i przedstawiciel środowiska obywatelskiego, powiedział w rozmowie z Meydan TV, że nalot wpisuje się w szerszą strategię władz Azerbejdżanu polegającą na sprawowaniu pełnej kontroli nad niezależnymi grupami społecznymi.


– To nic nowego – stwierdził Melikov. – Władze nie promują otwarcie transfobii, ale regularnie wykorzystują ją jako narzędzie nacisku.


Przypomniał również, że na początku roku policja miała wykorzystywać aplikacje randkowe dla gejów do zbierania informacji i rzekomego szantażowania użytkowników.


Prawnicy i obrońcy praw człowieka podkreślają, że jednym z głównych problemów jest brak przepisów antydyskryminacyjnych. Azerbejdżan nie posiada ustaw chroniących przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową.


– Presja polityczna i problemy społeczne sprawiły, że niemal nie istnieją już niezależne instytucje zdolne nas chronić. Policja wykorzystuje osoby najbardziej narażone jako narzędzie nacisku i źródło nielegalnych wymuszeń – dodał Melikov.


Lokalne organizacje pozarządowe, w tym Minority Azerbaijan oraz Nefes LGBT Alliance, wielokrotnie potępiały tego typu naloty jako rażące naruszenia praw człowieka.


Do sprawy odniosły się również organizacje międzynarodowe. ILGA-Europe wyraziła poważne zaniepokojenie i wezwała władze Azerbejdżanu do zapewnienia ochrony praw i godności wszystkim obywatelom.


Nalot w Baku nie jest wydarzeniem bez precedensu. We wrześniu 2017 roku policja przeprowadziła podobną akcję wymierzoną w społeczność LGBTQ+, podczas której zatrzymano 83 osoby. Zatrzymani również zgłaszali przypadki przemocy, upokorzeń i poniżającego traktowania. Wiele transpłciowych kobiet relacjonowało, że funkcjonariusze siłą obcinali im włosy, co uznano za szczególnie upokarzające.


Część osób skazano wówczas na kary administracyjne od 10 do 30 dni aresztu, inni otrzymali grzywny. Wielu zatrzymanych straciło później pracę.


Próby dochodzenia sprawiedliwości w sądach zakończyły się fiaskiem. Jak podkreślali prawnicy, bez uchwalenia ustawy antydyskryminacyjnej ochrona praw osób LGBTQ+ pozostaje iluzoryczna.


Choć stosunki jednopłciowe zostały w Azerbejdżanie zdepenalizowane w 2000 roku, kraj nie oferuje żadnych realnych gwarancji prawnych dla osób LGBTQ+. Brakuje ochrony w takich obszarach jak edukacja, zatrudnienie czy opieka zdrowotna.


Od dziewięciu lat Azerbejdżan zajmuje ostatnie miejsce w rankingu Rainbow Index publikowanym przez ILGA-Europe, obejmującym 49 państw europejskich.


Obrońcy praw człowieka podkreślają, że połączenie negatywnych postaw społecznych i luk prawnych tworzy warunki, w których organy ścigania mogą bezkarnie represjonować już zmarginalizowaną społeczność.


źródło JAM News.

Komentarze


bottom of page