top of page

Świat reaguje na słowa Trumpa, a Polska nie ma problemu. Można opluwać żołnierzy Polski.

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 25 sty
  • 2 minut(y) czytania

Premier Włoch Giorgia Meloni w wydanym w sobotę oświadczeniu uznała za niedopuszczalne słowa prezydenta USA Donalda Trumpa na temat roli państw NATO w operacji w Afganistanie. Jak podkreśliła, jej rząd przyjął wypowiedź Trumpa ze zdumieniem. "Przyjaźń wymaga szacunku, podstawowego warunku, by dalej gwarantować solidarność, leżącą u podstaw Sojuszu Północnoatlantyckiego" — stwierdziła Meloni - onet.pl


Nie milknie krytyka Donalda Trumpa po jego wypowiedzi o żołnierzach w Afganistanie. Szef niemieckiego MON broni niemieckich żołnierzy. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius odniósł się do słów prezydenta USA Donalda Trumpa w związku z misją w Afganistanie i stanął w obronie żołnierzy niemieckiej Bundeswehry.


Pistorius napisał na kanale Whatsapp swojego ministerstwa, że Bundeswehra była gotowa do działania, gdy amerykańscy sojusznicy poprosili o wsparcie po islamistycznym ataku terrorystycznym z 11 września 2001 r. "Za tę odwagę i wysoce profesjonalną misję Niemcy są naszej Bundeswehrze bardzo wdzięczne" - onet.pl


To można było zakładać w ciemno. Twórcy słuchowiska politycznego "Stan Wyjątkowy" byli pewni, że prędzej czy później złotowłosy prezydent USA wpadnie na taki pomysł, który postawi pod ścianą bezkrytycznych wobec niego polityków PiS, na czele z Karolem Nawrockim. Kiedy amerykański Donald bajdurzył, iż latające nad Polską ruskie drony to jakaś pomyłka, politycy PiS przekonywali, że zareaguje ostrzej, gdy tylko dojdzie do prawdy. Kiedy podejmował Putina jak cara na Alasce, to twierdzili, że to tylko teatr, bo przygotowuje wielopoziomową rozgrywkę, która rozbije Władimira w drobny pył. No więc nadszedł dzień, w którym Trump zaprosił nierozbitego wciąż Władimira do Rady Pokoju, coby pod rękę z nim — zbrodniarzem wojennym — czynić mir na całym świecie. Pospołu z Putinem zaprosił też prezydenta RP, co pokazuje, jak głęboko do niego dotarły przesłania polityków PiS, że Rosja jest dla Polski największym zagrożeniem.


Karol Nawrocki w czasie niedzielnej wizyty na Litwie został zapytany o czwartkową wypowiedź Donalda Trumpa. Według prezydenta USA sojusznicy z NATO zareagowali na zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 roku i dołączyli do Amerykanów, biorąc udział w misji w Afganistanie, ale "pozostawali trochę z tyłu, trochę z daleka od linii frontu".


- Polski żołnierz (...) jest naszym dobrem narodowym. Jest żołnierzem, który jest szanowany przez wszystkich sojuszników w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, naszych sąsiadów, a także naszych sojuszników za Atlantykiem - odpowiedział - TVN24


Odwracanie kota ogonem. Niech się wsłucha w głosy polskich weteranów NATO, naprawdę tak boi się skrytykować Trumpa. Tak bardzo siedzi w kieszeni w USA, oddać Polskę dla Amerykanów, Trump by powiedział, że od teraz będziecie stanem USA, polscy politycy zgodzą się.







Komentarze


bottom of page