Zabity po rozbrojeniu. Sprawa śmierci Alexa Prettiego w Minneapolis budzi oskarżenia o egzekucję państwową
- Newsroom Darius
- 1 minutę temu
- 2 minut(y) czytania

Śmierć 37-letniego Alexa Jeffreya Prettiego w Minneapolis wywołała falę oburzenia i poważne pytania o nadużycie władzy przez federalne służby. Mężczyzna, obywatel USA i mieszkaniec południowego Minneapolis, został śmiertelnie postrzelony przez federalnych agentów, mimo że – jak wskazują dostępne nagrania – w chwili oddania strzałów był już rozbrojony.
Zgodnie z informacjami potwierdzonymi przez lokalne władze, Pretti był legalnym posiadaczem broni i miał pozwolenie na jej noszenie. Nie posiadał poważnej kartoteki kryminalnej, był dyplomowanym pielęgniarzem i – jak podkreślają bliscy – całe życie poświęcił pomaganiu innym.
Nagrania z miejsca zdarzenia pokazują, że do Prettiego podeszło co najmniej sześciu lub siedmiu zamaskowanych funkcjonariuszy, identyfikowanych jako agenci federalni. Mężczyzna filmował interwencję. Doszło do szarpaniny, podczas której został powalony na ziemię i wielokrotnie uderzany. W pewnym momencie jeden z agentów wyciągnął broń z jego kabury i odłożył ją poza jego zasięgiem.
Chwilę później padły strzały. Najpierw jeden, następnie – jak wynika z relacji świadków i analizy wideo – kolejnych pięć. W momencie użycia broni palnej Pretti był nieuzbrojony.
Mimo to podczas konferencji prasowej szef Border Patrolu twierdził, że funkcjonariusze działali w obawie o własne życie, sugerując, że ofiara mogła planować „masakrę organów ścigania”. Jednocześnie nie potrafił odpowiedzieć wprost na pytanie dziennikarzy, czy mężczyzna kiedykolwiek wymachiwał bronią. Konferencję szybko przerwano.
Szef policji Minneapolis, Brian O’Hara, potwierdził później, że ofiara była prawdopodobnie obywatelem USA, legalnym posiadaczem broni, a jej jedyny kontakt z policją dotyczył wykroczeń drogowych.
Krytycy działań agentów nie mają wątpliwości: nie było to ani działanie w obronie własnej, ani „tragiczny błąd w ułamku sekundy”. Ich zdaniem była to bezprawna egzekucja, możliwa w atmosferze eskalacji przemocy i militaryzacji działań federalnych służb, które coraz częściej traktują cywilów jak wrogów.
Sprawa Alexa Prettiego staje się symbolem narastającego kryzysu zaufania do państwa i jego instytucji. Dla wielu obserwatorów to moment graniczny – kolejny sygnał, że władza uzbrojona i pozbawiona kontroli zaczyna wymykać się demokratycznym ramom.






Komentarze