top of page

Wnuk założyciela Warner Bros. martwił się o umowę z Netflixem. Jest zaniepokojony o Paramount

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 1 dzień temu
  • 2 minut(y) czytania

Wnuk założyciela Warner Bros., filmowiec Gregory Orr, zmienił zdanie w sprawie sprzedaży studia – i dziś otwarcie twierdzi, że to Netflix był lepszym wyborem niż oferta Paramount Skydance kierowana przez David Ellison.


„Dobre małżeństwo” kontra „wymuszony ślub”


Orr przyznaje, że początkowo sceptycznie podchodził do oferty Netflixa. Z czasem jednak uznał, że to właśnie streamingowy gigant dawałby studiu największe szanse rozwoju jako globalnemu producentowi i dystrybutorowi treści premium.


– „Netflix oferuje Warner Bros. najsilniejszą możliwość rozkwitu jako historycznemu twórcy światowej klasy rozrywki” – mówi.


W ostrych słowach porównuje obecną sytuację do „ślubu z przymusu z głupim kuzynem”, obawiając się, że wysoki poziom zadłużenia Paramount doprowadzi do dalszych cięć i konsolidacji w strukturach studia. Ellison już wcześniej zapowiadał 3 mld dolarów synergii kosztowych po połączeniu swoich aktywów ze strukturami Paramount.


Argument finansowy i streamingowy


Zdaniem Orra Paramount nie dorównuje Netflixowi pod względem globalnego streamingu, rezerw gotówkowych ani stabilności przychodów. W jego ocenie Netflix zapewniałby „szeroką fosę i wysokie mury obronne” w czasach, gdy branża mierzy się z presją ze strony platform takich jak YouTube oraz rosnącym wpływem AI.


Co istotne, Orr zmienił też stanowisko w sprawie kinowej dystrybucji. Wcześniejsze obawy wobec strategii Netflixa – utożsamianej z ograniczaniem premier kinowych – uznaje dziś za nieaktualne, wskazując na większą elastyczność modelu biznesowego spółki kierowanej przez Ted Sarandos.


Polityka w tle


Orr sugeruje, że o losie transakcji decydują również względy polityczne. Administracja Donald Trump miała, według doniesień, patrzeć mniej przychylnie na Netflix niż na Ellisonów. Wspomina też o presji ze strony konserwatywnych polityków, takich jak Ted Cruz, którzy od lat krytykują Hollywood.


Jednocześnie zauważa, że choć Ellisonowie wykazali się polityczną zręcznością wobec obecnej administracji, nie ma pewności, czy będą równie stanowczo bronić niezależności twórczej branży w dłuższej perspektywie.


Historyczna perspektywa


Warner Bros. – współzałożone przez dziadka Orra, Jack Warner – wielokrotnie przechodziło przez kryzysy i zmiany właścicielskie. Od walk patentowych z Thomasem Edisonem, przez wprowadzenie dźwięku, po kolejne przejęcia korporacyjne – studio przetrwało ponad sto lat technologicznych i politycznych turbulencji.


Orr podkreśla jednak, że prawdziwym wyzwaniem nie jest dziś konkretna fuzja, lecz „nieznana przyszłość technologii i globalnej konkurencji”. Niezależnie od tego, czy właścicielem będzie Netflix, Paramount czy inny gracz, branża musi dostosować się do zmieniających się oczekiwań widzów.


Co dalej?


Choć Paramount wygrał obecny wyścig, proces wymaga jeszcze zgód regulacyjnych. A w realiach trwającej „manii konsolidacyjnej” w Hollywood nic nie jest ostateczne.


Dla Orra stawka jest jednak osobista: chodzi nie tylko o dziedzictwo przeszłości, lecz o przyszłe filmy i seriale, które dopiero powstaną. Jak podsumowuje – ostateczny werdykt zawsze należy do publiczności.


Komentarze


bottom of page