W homofobicznej Rosji Putina oglądanie Heated Rivalry jest aktem buntu i nadziei
- Newsroom Darius
- 13 sty
- 3 minut(y) czytania

W ciągu ostatniego miesiąca serial „Heated Rivalry” stał się globalną sensacją. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że produkcja odniosła zaskakująco ogromny sukces także w Rosji — kraju, w którym nie jest oficjalnie dostępna na żadnej platformie streamingowej. Na portalu Kinopoisk, uznawanym za rosyjski odpowiednik Rotten Tomatoes, serial uzyskał ocenę 8,6, wyższą niż „Gra o tron” i „Breaking Bad”, które – jako dwa najpopularniejsze seriale w historii serwisu – mają po 8,3. Oznacza to, że rosyjscy widzowie, którzy po niego sięgnęli, uznali „Heated Rivalry” za jeden z najlepszych seriali, jakie kiedykolwiek widzieli.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to paradoksem. Rosja od lat kojarzona jest z silną homofobią, restrykcyjnym prawem wobec osób LGBTQ+ i agresywną propagandą „tradycyjnych wartości”. A jednak historia miłości dwóch hokeistów – w tym rosyjskiego bohatera Ilii Rozanowa – znalazła tam wyjątkowo oddanych odbiorców.
Być może jednak ten sukces wcale nie jest aż tak nieoczekiwany.
Autor tej perspektywy przyznaje, że zna ludzi takich jak Ilya Rozanov. Co więcej – sam był jednym z nich. Dorastał pod koniec istnienia Związku Radzieckiego, gdy homoseksualność była wciąż przestępstwem. Był synem oficera wojskowego i wychowywał się w rzeczywistości, w której coming out nie był nawet abstrakcyjną możliwością. Bycie gejem oznaczało społeczne wykluczenie, piętno i brak przyszłości.
Ilya, bohater serialu, urodził się w 1991 roku — w czasie, gdy rosyjscy nastolatkowie LGBTQ+ nie mieli ani jednego publicznego wzorca, który pokazywałby, że można żyć inaczej, swobodniej. W latach 90. w Rosji nie istniał żaden artysta, aktor czy sportowiec, który dokonałby coming outu. Osoby queerowe w popkulturze funkcjonowały wyłącznie jako karykatury: przerysowane, ośmieszane, traktowane jak dziwactwo. Ich obecność nie normalizowała niczego — wręcz przeciwnie, wzmacniała pogardę.
Homofobia w Rosji nie wyrastała jednak z religii. Choć w „Heated Rivalry” Ilya nosi prawosławny krzyżyk, podobnie jak robił to autor tekstu w młodości, był to raczej element tożsamości kulturowej niż wyraz wiary. Rosja pozostaje w istocie społeczeństwem głęboko ateistycznym. Źródła homofobii tkwią raczej w dziedzictwie sowieckiego systemu więziennego, gdzie homoseksualność była uznawana za absolutne dno społecznej hierarchii — coś gorszego niż śmierć. Te uprzedzenia przetrwały upadek ZSRR i były szczególnie silne w brutalnych, robotniczych dzielnicach dużych miast.
Na przełomie lat 90. i 2000. nawet Ameryka nie jawiła się jako miejsce nadziei. Jednym z pierwszych „kontaktów” autora z tematem homoseksualności był amerykański serial „Santa Barbara”, emitowany w rosyjskiej telewizji publicznej. Wątek dotyczył gejowskiego syna z bogatej rodziny, którego orientacja wychodziła na jaw dopiero po jego śmierci. Przekaz był jednoznaczny: nawet na Zachodzie lepiej być martwym niż gejem.
Pewną zmianę przyniósł fenomen zespołu t.A.T.u. — dwóch nastoletnich dziewczyn śpiewających o lesbijskiej miłości. Choć projekt był cynicznie wykreowany przez producenta, stał się jedynym rosyjskim zespołem popowym, który odniósł prawdziwy sukces na świecie. Dla milionów rosyjskich osób LGBTQ+ nie zmieniło to jednak niczego. Nadal panowało przekonanie, że trzeba się ukrywać, wyglądać „jak prawdziwy mężczyzna”, a coming out to domena szaleńców lub ludzi zdesperowanych.
Autor opisuje także własną historię: w wieku 21 lat, studiując dziennikarstwo w Moskwie, postanowił zostać korespondentem wojennym. Przez niemal dekadę jeździł do stref konfliktów, budując hipermęski wizerunek, opowiadając homofobiczne żarty, umawiając się z kobietami — wszystko po to, by nikt nie domyślił się prawdy. Była to wojna z samym sobą, trwająca niemal dziesięć lat.
Prawdziwa zmiana zaczęła się około 2008 roku — dokładnie wtedy, gdy zaczyna się akcja „Heated Rivalry”. Media społecznościowe, smartfony i globalna komunikacja pozwoliły młodym Rosjanom zobaczyć, że nie są sami. To właśnie ta powolna emancypacja wywołała reakcję władzy. W 2013 roku Rosja przyjęła ustawę o „propagandzie LGBTQ+”, a propaganda państwowa zaczęła coraz agresywniej przedstawiać Zachód jako moralnie upadły i rządzony przez „gejowską mafię”.
W kolejnych latach represje tylko się nasilały — aż po brutalne polowania na osoby homoseksualne w Czeczenii i całkowite zaostrzenie prawa po 2022 roku.
Na tym tle sukces „Heated Rivalry” w Rosji nabiera głębszego znaczenia. Serial nie jest jedynie rozrywką. Dla wielu widzów jest opowieścią o życiu, którego nigdy nie wolno im było sobie nawet wyobrazić. Historią o miłości, strachu, rywalizacji i nadziei — uniwersalną, ale jednocześnie boleśnie bliską.
Być może właśnie dlatego rosyjscy widzowie uznali „Heated Rivalry” za serial wyjątkowy. Nie mimo tego, kim są bohaterowie, lecz dokładnie dlatego.
źródło Vanity Fair



Komentarze