Trump chce stworzyć nową organizację międzynarodową zamiast ONZ. Świat reaguje z konsternacją
- Newsroom Darius
- 19 sty
- 1 minut(y) czytania
Donald Trump podejmuje próbę powołania nowego międzynarodowego gremium, które miałoby zastąpić Organizację Narodów Zjednoczonych w zarządzaniu globalnymi konfliktami. Zgodnie z doniesieniami, były (i ponownie urzędujący) prezydent USA zabiega o udział światowych przywódców, oczekując, że pojawią się oni osobiście i podpiszą deklarację przystąpienia do nowej struktury.
Problem w tym, że reakcje wielu stolic są, delikatnie mówiąc, chłodne. Część liderów wyraża zdziwienie, inni irytację, a wielu łączy oba te odczucia.
Według dostępnych informacji Trump oczekuje, by każde państwo przystępujące do nowej organizacji wpłaciło 1 miliard dolarów opłaty członkowskiej. Jednocześnie miałby on zachować pełną kontrolę nad procesem decyzyjnym, co oznaczałoby de facto podporządkowanie nowego gremium woli jednego ośrodka władzy.
Dodatkowe kontrowersje wzbudziła lista zaproszonych gości. Wśród nich mają znajdować się m.in. Władimir Putin oraz Alaksandr Łukaszenka, co dla wielu państw demokratycznych stanowi sygnał alarmowy i podważa deklarowany cel budowania nowego ładu międzynarodowego opartego na pokoju i stabilności.
Krytycy inicjatywy wskazują, że propozycja Trumpa nie jest realną reformą globalnego systemu bezpieczeństwa, lecz próbą jego obejścia i centralizacji władzy. Zamiast wielostronnej dyplomacji i kompromisu — fundamentów ONZ — nowa struktura miałaby opierać się na hierarchii, lojalności politycznej i finansowych barierach wejścia.
Na razie nie jest jasne, ilu światowych przywódców potraktuje propozycję poważnie. Jedno jest jednak pewne: zamiast entuzjazmu, pomysł Trumpa wywołał przede wszystkim zamieszanie, sceptycyzm i pytania o rzeczywiste intencje stojące za próbą stworzenia „alternatywy” dla ONZ.


Komentarze