top of page

Sąd Najwyższy USA podważa zakaz „terapii konwersyjnej” – nowe napięcia wokół wolności słowa i praw LGBTQ+

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 5 dni temu
  • 2 minut(y) czytania

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał przełomowe orzeczenie, które może mieć daleko idące konsekwencje dla przepisów obowiązujących w kilkudziesięciu stanach. W stosunku 8 do 1 sędziowie zakwestionowali prawo stanu Kolorado zakazujące tzw. „terapii konwersyjnej” wobec nieletnich osób LGBTQ+.


Spór o granice wolności słowa


Większość składu orzekającego uznała, że zakaz może naruszać Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA, chroniącą wolność słowa. W uzasadnieniu sędzia Neil Gorsuch wskazał, że regulacja „cenzuruje wypowiedzi ze względu na ich punkt widzenia”.


Sąd nie unieważnił jednak prawa wprost – sprawa wraca do niższej instancji, która ma ocenić, czy przepisy spełniają rygorystyczny standard konstytucyjny (tzw. strict scrutiny), któremu podoła niewiele ustaw.


Ostry sprzeciw w zdaniu odrębnym


Jedynym głosem sprzeciwu była sędzia Ketanji Brown Jackson. W swoim zdaniu odrębnym ostrzegła, że decyzja może znacząco ograniczyć zdolność stanów do regulowania opieki zdrowotnej.


Jej zdaniem orzeczenie „otwiera niebezpieczną puszkę Pandory” i może utrudnić wprowadzanie przepisów chroniących pacjentów – nawet jeśli takie regulacje tylko pośrednio wpływają na wolność wypowiedzi.


Czym jest „terapia konwersyjna”?


Zakazana w Kolorado praktyka polega na próbach zmiany orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej pacjenta. Środowiska naukowe i medyczne uznają ją za nieskuteczną i potencjalnie szkodliwą.


Stan argumentował, że jego prawo: nie zakazuje ogólnych rozmów o tożsamości czy orientacji, nie obejmuje działalności religijnej, dotyczy wyłącznie praktyk terapeutycznych mających na celu „zmianę” osoby LGBTQ+.


Jednocześnie władze Kolorado podkreślały, że terapia to forma świadczenia zdrowotnego, a nie zwykła wypowiedź – dlatego powinna podlegać regulacji.


Argumenty strony skarżącej


Sprawę do Sądu Najwyższego wniosła terapeutka Kaley Chiles, wspierana przez konserwatywną organizację prawną Alliance Defending Freedom. Twierdziła ona, że zakaz uniemożliwia prowadzenie dobrowolnej terapii opartej na przekonaniach religijnych.


Według jej pełnomocników obecne przepisy ograniczają możliwość prowadzenia rozmów z młodymi pacjentami w sposób inny niż afirmujący zmianę płci lub orientacji.


Szersze konsekwencje


Orzeczenie wpisuje się w szerszy trend ostatnich lat, w których Sąd Najwyższy częściej przychyla się do argumentów dotyczących wolności religijnej i wolności słowa, nawet gdy wchodzą one w konflikt z regulacjami dotyczącymi praw osób LGBTQ+.


Decyzja może mieć wpływ na podobne przepisy obowiązujące w około dwóch tuzinach stanów USA – wiele z nich może zostać zakwestionowanych lub przestać być egzekwowanych.


źródło AP News

Komentarze


bottom of page