Strona Free Speech Union zhakowana. Aktywiści ujawnili listę domniemanych darczyńców
Strona internetowa brytyjskiej organizacji Free Speech Union (FSU) przestała działać po ataku hakerskim przeprowadzonym przez grupę aktywistów transpłciowych BASH BACK. Hakerzy twierdzą, że uzyskali dostęp do danych organizacji i opublikowali listę osób, które miały przekazywać darowizny na jej działalność.
BASH BACK to grupa, która w październiku zasłynęła m.in. z aktu wandalizmu wobec biur Komisji ds. Równości i Praw Człowieka (EHRC) w Londynie. Tym razem celem stała się Free Speech Union – organizacja założona przez konserwatywnego polityka i publicystę Toby’ego Younga, deklarująca obronę wolności słowa.
Po publikacji artykułu na temat ataku przez portal PinkNews, również strona internetowa BASH BACK przestała być dostępna – użytkownicy widzieli jedynie komunikat o błędzie 404. Z kolei witryna FSU początkowo wyświetlała informację o „trybie konserwacji”, by następnie całkowicie zniknąć z sieci.
Jak podało GB News, Free Speech Union miała zlecić „niezależny audyt bezpieczeństwa” dotyczący grupy BASH BACK. Miało to związek z artykułem „Daily Mail”, w którym opisano rzekome przyszłe cele aktywistów, w tym biura ministra zdrowia Wesa Streetinga oraz premiera Keira Starmera. BASH BACK twierdziła wówczas, że informacje te były publicznie dostępne.
W poniedziałek (5 stycznia) grupa ironicznie skomentowała sprawę w serwisie BlueSky:
„Free Speech Union zamówiła raport ‘bezpieczeństwa’ na nasz temat, więc przetestowaliśmy ich bezpieczeństwo. Okazało się, że jest fatalne”.
PinkNews poinformował, że nie opublikuje żadnych nazwisk z ujawnionej listy i nie jest w stanie zweryfikować autentyczności danych.
W oświadczeniu dla mediów rzecznik BASH BACK określił FSU jako „organizację broniącą bigotów”. Aktywiści zarzucają jej, że zamiast walczyć o wolność słowa np. propalestyńskich działaczy czy więźniów prowadzących strajki głodowe, koncentruje się na obronie osób szerzących – ich zdaniem – seksizm, rasizm i transfobię.
„FSU milczy w sprawie zakazów używania powszechnych arabskich zwrotów, przemocy wobec aktywistów w więzieniach czy cenzury związanej z udziałem Wielkiej Brytanii w ludobójstwie” – napisano w oświadczeniu. Zdaniem grupy opinia publiczna „ma prawo wiedzieć, kto finansuje działalność FSU”.
BASH BACK twierdzi również, że Free Speech Union jedynie „udaje” organizację broniącą wolności wypowiedzi, a w rzeczywistości działa jako zaplecze prawne i finansowe dla „bogatych reakcyjnych komentatorów”, umożliwiając im unikanie konsekwencji prawnych.
FSU jak dotąd nie wydała szczegółowego oświadczenia w sprawie ataku ani ujawnienia danych. Sprawa wywołała jednak kolejną debatę w Wielkiej Brytanii na temat granic aktywizmu, bezpieczeństwa cyfrowego oraz tego, kto i w jaki sposób definiuje dziś wolność słowa.



Komentarze