„Strach, wstyd i desperacja”. Obywatel USA zatrzymany podczas nalotu ICE w Minnesocie
- Newsroom Darius
- 22 sty
- 2 minut(y) czytania
56-letni ChongLy Thao, naturalizowany obywatel Stanów Zjednoczonych pochodzenia hmongijskiego, opisał swoje przeżycia po tym, jak funkcjonariusze Immigration and Customs Enforcement (ICE) wyważyli drzwi jego domu w St. Paul w stanie Minnesota, wyciągnęli go na zewnątrz z bronią w rękach i skuli kajdankami — niemal nagiego, w środku zimowej nocy.
— Czułem strach, wstyd i desperację — powiedział Thao, który używa imienia Scott. Dzień po zdarzeniu wrócił do domu bez jakiegokolwiek wyjaśnienia czy przeprosin ze strony władz.
Wyciągnięty na śnieg w samej bieliźnie
Do nalotu doszło w niedzielę. Thao był w domu z rodziną, gdy usłyszał głośny huk dochodzący z drzwi wejściowych. Funkcjonariusze federalni wtargnęli do środka, a następnie wyprowadzili go na zewnątrz w samych bokserkach i sandałach typu Crocs, nie pozwalając mu się ubrać mimo panującego mrozu.
Temperatura wynosiła około –11°C, padał śnieg. Thao okrył się jedynie kocem swojego 4-letniego wnuka, którym wcześniej dziecko spało na kanapie.
— Po prostu mnie tam wyciągnęli. Bez ubrań. To było strasznie upokarzające — relacjonował mężczyzna, stojąc w poniedziałek w swoim domu, gdzie sąsiedzi pomagali naprawić zniszczone drzwi.
Nagrania obiegły internet
Nagrania wideo pokazujące niemal nagiego Thao, skute-go kajdankami i owiniętego kocem, szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych. Obrazy te wywołały falę oburzenia opinii publicznej, zwłaszcza w kontekście nasilonych działań imigracyjnych administracji prezydenta Donalda Trumpa w rejonie Minneapolis, gdzie rozmieszczono około 3 000 agentów federalnych.
Rodzina zaprzecza wersji DHS
Według Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS), funkcjonariusze prowadzili dochodzenie w sprawie dwóch skazanych przestępców seksualnych, którzy mieli przebywać pod tym adresem. Rzeczniczka DHS Tricia McLaughlin stwierdziła, że jeden z mieszkańców — obywatel USA — odmówił identyfikacji biometrycznej, dlatego został zatrzymany.
Rodzina Thao stanowczo zaprzecza tej wersji.
— Jedynymi osobami mieszkającymi w tym domu są pan Thao, jego dorosły syn, synowa i mały wnuk. Nie znamy osób, o których mówi DHS — przekazano w oświadczeniu rodziny.
Bliscy podkreślają, że funkcjonariusze nie okazali nakazu sądowego, nie poprosili o dokumenty tożsamości i nie wyjaśnili przyczyny zatrzymania.
— Pan Thao nie stawiał oporu i poszedł z age
ntami dobrowolnie, mimo że nie wiedział, dlaczego jest zatrzymywany — dodano.
„Bałem się, że odeślą mnie do Laosu”
Thao urodził się w Laosie. Do Stanów Zjednoczonych trafił w 1974 roku jako czteroletnie dziecko, a obywatelstwo USA uzyskał w 1991 roku. Podczas zatrzymania — jak przyznał — obawiał się deportacji do kraju, w którym nie ma już żadnej rodziny.
— Myślałem, że mnie odeślą. Bałem się — powiedział.
Po pobraniu odcisków palców i wykonaniu zdjęcia w radiowozie, funkcjonariusze odwieźli go do domu i zwolnili, nie podając żadnego uzasadnienia.
Głos rodziny: „Dlaczego tu jesteśmy?”
Syn mężczyzny, Chris Thao, nie krył rozgoryczenia:
— Przyjechaliśmy tu po lepszą przyszłość. Po bezpieczeństwo. Jeśli tak ma wyglądać Ameryka, to po co tu jesteśmy?
Sprawa Thao nabiera dodatkowego znaczenia w świetle niedawnego orzeczenia federalnej sędzi w Minnesocie, która wydała nakaz sądowy ograniczający najbardziej agresywne taktyki rządu, uznając, że mogą one odstraszać obywateli od korzystania z konstytucyjnych praw. Administracja Trumpa złożyła apelację od tej decyzji.
źródło NBC News


Komentarze