top of page

Sekretarz skarbu USA komentuje ruch separatystyczny w Albercie – Ottawa i Edmonton odpowiadają

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 24 sty
  • 2 minut(y) czytania

Sekretarz Skarbu USA, Scott Bessent, zabrał głos w sprawie ruchu separatystycznego w kanadyjskiej prowincji Alberta, stając się najwyższym rangą członkiem administracji Donalda Trumpa, który wypowiedział się na temat polityki prowincji.


Podczas występu w prawicowej stacji Real America’s Voice, Bessent stwierdził, że Kanada nie pozwala Albercie na budowę rurociągu do Pacyfiku. „Uważam, że powinniśmy pozwolić im wejść do USA, Alberta jest naturalnym partnerem dla Ameryki” – powiedział.


Sekretarz podkreślił także niezależny charakter mieszkańców prowincji: „Mają ogromne zasoby. Albertanie są bardzo niezależnymi ludźmi” oraz wspomniał o pogłoskach, że prowincja może zorganizować referendum w sprawie pozostania w Kanadzie. „Ludzie o tym mówią. Chcą suwerenności. Chcą tego, co ma USA” – dodał.


Komentarz Bessenta pojawia się w kontekście napięć handlowych między USA a Kanadą. W październiku prezydent Trump odwołał rozmowy handlowe z Kanadą po tym, jak Ontario sponsorowało reklamę z udziałem byłego prezydenta Ronalda Reagana krytykującą taryfy, co członkowie administracji USA uznali za ingerencję Kanady w amerykańską politykę.


Minister ds. sztucznej inteligencji Evan Solomon podkreślił, że premier Mark Carney jasno określił, iż Ottawa koncentruje się na dywersyfikacji handlu i zachowaniu suwerenności Kanady. „To nie oznacza, że odpowiadamy na każdy komentarz. Kontrolujemy to, co możemy kontrolować” – powiedział w Quebec City.


Podobne stanowisko wyraził minister kultury Marc Miller, dodając: „Trzeba to po prostu odrzucić. To zawsze się zdarza, trzeba sobie z tym radzić.”


Premier Alberty, Danielle Smith, stwierdziła, że zdecydowana większość mieszkańców prowincji nie jest zainteresowana przystąpieniem do USA. Jej rzecznik Sam Blackett przypomniał, że premier wspiera „silną i suwerenną Albertę w ramach zjednoczonej Kanady”.


Rzecznik premiera dodał, że Alberta „chce budować nowe rurociągi na zachód, wschód, północ i południe, i będzie nadal współpracować z partnerami w USA w celu zwiększenia przepustowości rurociągów do rynków amerykańskich”.


Opinie publiczne w Albercie w dużej mierze popierają pozostanie w Kanadzie. Badania pokazują, że 31% mieszkańców popiera niepodległość, ale tylko 24% rozważałoby przyłączenie się do USA, a zaledwie 7% jest temu zdecydowanie za. Jeffrey Rath, prawnik i rzecznik grupy separatystycznej Stay Free Alberta, podkreślił, że członkostwo w USA „nie wchodzi w grę”. Dodał: „Nie walczymy z całych sił, żeby wydostać się spod wpływów CRA [Kanadyjskiego Urzędu Skarbowego] i płacić podatki federalne [w Waszyngtonie]”.


Analitycy zauważają, że zainteresowanie Trumpa Albertą jest podobne do jego wcześniejszych działań wobec Wenezueli i Grenlandii, częściowo motywowane bogactwem naturalnym, takim jak ropa, gaz czy rzadkie minerały. W programie prowadzonym przez byłego doradcę Trumpa Steve’a Bannona, komentator Brandon Weichert zasugerował, że jeśli Alberta osiągnie niepodległość, Waszyngton mógłby nawet rozważyć drogę do stanie się 51. stanem USA, podobnie jak w XIX wieku zrobiły Texas i Kalifornia.


Grupy Pierwszych Narodów i władze federalne w Kanadzie wyraziły obawy, podkreślając, że każde referendum musi respektować prawo i konstytucję. Obecnie separatystyczne aspiracje Alberty pozostają tematem debaty krajowej, ale komentarze wysokich urzędników USA przyciągnęły międzynarodową uwagę, co może skomplikować odbiór ruchu wśród opinii publicznej.


źródło CBC News


Komentarze


bottom of page