top of page

Rosyjska walka z „ekstremizmem LGBT” obejmuje nawet homofobiczne treści z tęczową flagą. Mediazona opisuje pięć przypadków

Zdjęcie autora: Newsroom Darius
Newsroom Darius
18 godzin temu
2 minut(y) czytania

Rosyjskie władze karzą za publikowanie homofobicznych materiałów, jeśli pojawia się w nich tęczowa flaga. Jak wynika z analizy niezależnego portalu Mediazona, organy ścigania nie uwzględniają kontekstu publikowanych treści, traktując samo wykorzystanie symboliki tęczowej jako podstawę do nakładania kar.


Portal opisał pięć przypadków, w których osoby publikujące materiały o wydźwięku homofobicznym zostały ukarane za obecność tęczowych symboli. Jedną z nich jest Wiera Makiejewa, emerytka z Kurganu, która wcześniej popierała zakaz działalności ruchu LGBT+ w Rosji. Sześć miesięcy później otrzymała jednak grzywnę w wysokości 1500 rubli za udostępnione przed laty homofobiczne treści zawierające tęczową flagę.


Kobieta przyznała, że nie usunęła starych materiałów ze swoich albumów fotograficznych. „To moja własna wina. Nie porządkowałam swoich albumów fotograficznych przez 13 lat. Ktoś był na tyle zainteresowany, żeby je przeglądać” – powiedziała.


Inny przypadek dotyczy Piotra Woronina z Piatigorska, który został skazany na jeden dzień aresztu za publikację grafiki przedstawiającej prezydentów Ukrainy i Francji w zestawieniu ze swastyką oraz tęczową flagą. Oba symbole są w Rosji traktowane jako ekstremistyczne. Woronin twierdził, że chciał w ten sposób wyśmiać Ukrainę i Francję. Oburzenie wywołało w nim jednak to, że – jak powiedział – „sztuczna inteligencja FSB uznała, że rozpowszechniam propagandę”.


Mediazona przytoczyła również sprawę Władimira Sugakowa z obwodu kemerowskiego. Emeryt otrzymał grzywnę w wysokości 100 tys. rubli za rzekomą propagandę LGBT+. Podstawą postępowania były m.in. homofobiczne publikacje, w tym pokaz zdjęć z parad równości opatrzony piosenką Siergieja Trofimowa „Pietuszki”. Tytuł utworu nawiązuje do rosyjskiego więziennego slangu określającego homoseksualnych mężczyzn.


W Moskwie grzywnę w wysokości 100 tys. rubli nałożono na osobę, która opublikowała nagranie zatytułowane „Nazistowska inicjacja”. Autor materiału twierdził, że zrobił to w żartach, jednak sąd zakwalifikował publikację jako propagandę LGBT+.


Kolejny przypadek dotyczy polskiego księdza katolickiego Grzegorza Zwolińskiego, znanego w Rosji jako ojciec Grigorij, który mieszkał w Kirowie. Duchowny otrzymał grzywnę w wysokości 1000 rubli za dodanie tęczowej flagi do wpisu poświęconego arcybiskupowi Paolo Pezzi. Jak wyjaśniał, chciał w ten sposób zwrócić uwagę odbiorców. Konsekwencje okazały się jednak znacznie poważniejsze: cofnięto mu rosyjskie zezwolenie na pobyt i zakazano dalszego przebywania w kraju.


Podstawą obecnej polityki represji jest decyzja Sądu Najwyższego Rosji z listopada 2023 roku, który uznał tzw. międzynarodowy ruch LGBT+ za organizację ekstremistyczną. Decyzja została szeroko skrytykowana przez organizacje praw człowieka i środowiska broniące praw osób LGBT+.


Od tego czasu zarzut ekstremizmu LGBT+ stał się podstawą co najmniej 14 postępowań karnych. Dodatkowo odnotowano setki spraw dotyczących wykroczeń administracyjnych.


Rosyjskie przepisy i praktyka ich stosowania sprawiają, że ryzyko represji dotyczy nie tylko osób wspierających społeczność LGBT+, ale również użytkowników publikujących materiały, w których pojawiają się tęczowe symbole – niezależnie od ich rzeczywistego przekazu.


Przypadki opisane przez Mediazonę pokazują, że w rosyjskiej praktyce represyjnej sama obecność tęczowej flagi może prowadzić do sankcji, nawet jeśli publikacja ma charakter jawnie homofobiczny. W efekcie symbol kojarzony z ruchem LGBT+ staje się podstawą karania również tych, którzy występują przeciwko społeczności, którą władze deklarują zwalczać.


źródło PinkNews

Komentarze


bottom of page