top of page

Osoby LGBTIQ+ między wiarą a odrzuceniem. Przyjazne wspólnoty pomagają odzyskać poczucie przynależności

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 4 godziny temu
  • 3 minut(y) czytania

Dla wielu osób LGBTIQ+ dorastanie we wspólnocie religijnej wiąże się z doświadczeniem odrzucenia, presji ukrywania tożsamości lub konfliktu między wiarą a orientacją seksualną. Psychologowie i badacze coraz częściej zwracają uwagę na konsekwencje takich doświadczeń, określane jako trauma religijna. Jednocześnie przyjazne osobom LGBTIQ+ wspólnoty religijne próbują stworzyć przestrzeń, w której wiara i tożsamość mogą współistnieć.


Przykładem jest historia 34-letniego Jacoba Maya z Wirginii. Gdy miał 22 lata, powiedział swojemu pastorowi, że jest homoseksualny. Duchowny przywoływał biblijne fragmenty tradycyjnie wykorzystywane do potępiania homoseksualności. May próbował odpowiedzieć, wskazując na problemy z tłumaczeniem i historycznym kontekstem tych tekstów. Po rozmowie zerwał kontakt z pastorem, a później stracił swoją dotychczasową wspólnotę.


„Po prostu czułem się bardzo samotny” — wspominał May w rozmowie z Unclosed Media. Jak mówił, utrata kościelnej społeczności oznaczała dla niego również utratę wielu przyjaciół i ważnej części dotychczasowego życia. Dopiero po pewnym czasie znalazł wspólnotę afirmującą osoby LGBTQ+, która pozwoliła mu ponownie połączyć wiarę z własną tożsamością.


Badania wskazują, że religia odgrywa istotną rolę w życiu wielu osób LGBTQ+. Według badania opublikowanego w 2016 r. aż 86 proc. osób LGBTQ+ dorastało we wspólnotach religijnych. W przypadku części z nich konflikt między religią a tożsamością może prowadzić do długotrwałego stresu, lęku i problemów ze zdrowiem psychicznym i fizycznym. Utrata wspólnoty może być szczególnie dotkliwa, ponieważ oznacza jednocześnie utratę relacji społecznych, poczucia przynależności i źródła sensu.


Z tego powodu część osób, które odeszły z tradycyjnych wspólnot religijnych, poszukuje kościołów, w których ich orientacja seksualna lub tożsamość płciowa nie jest traktowana jako przeszkoda w uczestnictwie w życiu religijnym. Według wieloletniego badania Andrew Marina 76 proc. queerowych osób, które opuściły Kościół, pozostaje otwartych na powrót do wiary.


Amerykańskie kościoły przyjazne osobom LGBTQ+ podkreślają jednak, że sama deklaracja inkluzywności nie wystarcza. Zach Lambert, pastor Restore Church, zwraca uwagę, że tęczowa flaga czy symbol równości przed wejściem do kościoła nie rozwiążą problemów osób, które wcześniej doświadczyły religijnego odrzucenia. Jego zdaniem osoby queer powinny być widoczne również w strukturach przywódczych i mieć realny wpływ na funkcjonowanie wspólnoty.


Znaczenie może mieć także sama obecność innych osób LGBTQ+. Mariah Montgomery-Lindsay, wychowana w konserwatywnym środowisku religijnym, wspomina, że podczas pierwszej wizyty w Restore obawiała się wejścia do kościoła z partnerką. Widok innej homoseksualnej pary przed świątynią pomógł jej jednak poczuć się bezpieczniej.


Niektóre wspólnoty modyfikują również język używany podczas nabożeństw. Wprowadzają przedstawianie się za pomocą zaimków, a w modlitwach i pieśniach stosują różne określenia Boga. Lucius Seo, wychowany w koreańskiej tradycji prezbiteriańskiej, mówi, że takie podejście pozwoliło mu odejść od obrazu Boga jednoznacznie przedstawianego jako postać ojcowska.


Część kościołów stosuje także podejście uwzględniające traumę. Uczestnicy nabożeństw sami decydują, w jakim stopniu chcą brać w nich udział. Pastor Alison Noll z kościoła The River podkreśla, że wierni nie powinni być do tego zmuszani i powinni mieć możliwość określenia własnych granic.


Kościoły afirmujące osoby LGBTQ+ różnią się jednak podejściem teologicznym. Niektóre unikają trudnych fragmentów Biblii, aby nie wywoływać u wiernych negatywnych skojarzeń. Inne, jak Lighthouse Church, stawiają na analizowanie takich tekstów wraz z ich historycznym i kulturowym kontekstem. „Jeśli jest tam napisane coś strasznego, to poznajmy kontekst” — mówi Karlyn Meyer.


Dla Maya właśnie możliwość swobodnego przepracowania wcześniejszych doświadczeń okazała się kluczowa. Jak podkreśla, po znalezieniu afirmującej wspólnoty przestał koncentrować się na sporze o to, czy można być jednocześnie gejem i chrześcijaninem. „Ten kościół był pierwszym miejscem, w którym nie czułem, że muszę się ukrywać” — mówi.


Jego historia pokazuje, że dla części osób LGBTIQ+ odbudowanie relacji z religią nie musi oznaczać rezygnacji z własnej tożsamości. Może natomiast wymagać znalezienia wspólnoty, która zapewnia bezpieczeństwo, akceptację i przestrzeń do samodzielnego kształtowania własnej wiary.



Komentarze


bottom of page