top of page

Niemcy: proboszcz popiera błogosławienie par jednopłciowych. „Kościół powinien dawać przykład szacunku”

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 2 dni temu
  • 3 minut(y) czytania

Proboszcz parafii św. Urszuli i św. Sylwestra w Monachium, dziekan David Theil, popiera rekomendację kardynała Reinharda Marxa dotyczącą błogosławienia par jednopłciowych oraz osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach. Duchowny uważa, że Kościół powinien okazywać szacunek wszystkim wiernym, a dyskusja na temat błogosławieństw nie powinna prowadzić do podziałów.


Theil podkreślił, że kardynał Marx nie „zezwolił” na błogosławienie par jednopłciowych, lecz zarekomendował przyjętą przez Niemiecką Konferencję Biskupów i Centralny Komitet Niemieckich Katolików rezolucję „Błogosławieństwo daje siłę miłości”. Wytyczne, obowiązujące od kwietnia 2025 r., określają zasady udzielania błogosławieństw osobom homoseksualnym, queer, rozwiedzionym i żyjącym w nowych związkach.


„Uważam, że to dobrze. Nasze społeczeństwo rozwija się dzięki wzajemnemu szacunkowi, a Kościół powinien dawać przykład tego szacunku” – powiedział Theil.


Duchowny zaznaczył, że problem nie dotyczy wyłącznie par jednopłciowych. Jego zdaniem znacznie więcej jest osób rozwiedzionych, które pozostają w nowych związkach i nie mogą zawrzeć sakramentalnego małżeństwa. Jak ocenił, wszystkie takie przypadki stanowią około jednego procenta par, z którymi spotyka się w swojej pracy duszpasterskiej.


„W takich przypadkach Kościół musi zrobić coś więcej niż tylko je odtrącić!” – powiedział.


Theil zwrócił uwagę na różnicę między sakramentem małżeństwa a błogosławieństwem. Jak wyjaśnił, Kościół uznaje siedem sakramentów, podlegających określonym wymogom i rytuałom. Błogosławieństwa mają natomiast szerszy charakter i mogą dotyczyć ludzi oraz różnych sytuacji życiowych, a także przedmiotów czy zwierząt.


Według duchownego błogosławieństwo może być udzielone spontanicznie i bez określonego rytuału. Nie jest też wpisywane do rejestru parafialnego. Theil podkreślił jednocześnie, że błogosławieństwo par jednopłciowych nie może być utożsamiane z sakramentem małżeństwa. Ceremonia powinna być wyraźnie odrębna od liturgii małżeńskiej i nie może zawierać elementów, które mogłyby sugerować zawarcie sakramentalnego małżeństwa.


Proboszcz odniósł się także do obaw duchownych, którzy sprzeciwiają się udzielaniu takich błogosławieństw. Według niego część księży obawia się, że zostanie zmuszona do błogosławienia par jednopłciowych lub osób żyjących w nowych związkach.


Theil podkreślił, że duchowni, którzy z powodów sumienia nie chcą tego robić, mogą skierować zainteresowanych do innych duszpasterzy, w tym osób zajmujących się duszpasterstwem LGBTQ+.


Inni księża obawiają się natomiast, że błogosławieństwo mogłoby oznaczać legitymizowanie sytuacji, które prawo kanoniczne uznaje za niedopuszczalne. Theil odpowiada, że odpowiednio przeprowadzona ceremonia nie powinna prowadzić do takiej interpretacji.


Sam, jak powiedział, od lat organizuje błogosławieństwa jako uroczystości dziękczynne. Nie robi tego potajemnie – wcześniej rozmawia z radą parafialną.


Theil przyznał, że szczególnie poruszają go reakcje osób, które przez lata czuły się odrzucone przez Kościół.


Wspomniał starsze małżeństwo, które przez dziesięciolecia nie przystępowało do Komunii Świętej. Gdy zapytał o powód, usłyszał: „Nie wolno nam; jesteśmy małżeństwem od 40 lat, w drugim małżeństwie”.


„Jak można karać tych, którym zależy na Kościele?” – pytał duchowny.


Jego zdaniem błogosławieństwo może być dla takich osób sygnałem, że Kościół ich nie odrzuca. W niektórych przypadkach ma ono również pomóc parom odbudować relację i zbliżyć się do siebie.


Theil stanowczo odrzucił argument, że związki osób tej samej płci stanowią zagrożenie dla tradycyjnego małżeństwa.


„Nigdy tego nie rozumiałem. Homoseksualiści nie zagrażają tradycyjnemu małżeństwu” – powiedział. Zwrócił również uwagę, że osoby homoseksualne są mniejszością i częściej narażone są na ostracyzm oraz przemoc.


W jego ocenie fundamentem chrześcijańskiego podejścia do relacji międzyludzkich powinna być miłość. „Bóg kocha wszystkich ludzi bezwarunkowo” – podkreślił.


W rozmowie przypomniano również deklarację watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary „Fiducia Supplicans” z 2023 r., która dopuściła możliwość udzielania pozaliturgicznych błogosławieństw osobom znajdującym się w sytuacjach nieregularnych, w tym parom jednopłciowym, pod warunkiem że błogosławieństwo nie będzie przypominało sakramentalnego obrzędu małżeństwa.


Niemieckie wytyczne „Błogosławieństwo daje siłę miłości”, rekomendowane przez kardynała Marxa, odwołują się do tego dokumentu.


Kościół może błogosławić zwierzęta, domy, jedzenie, podróżnych, pomniki, miejsca, a nawet broń… ale wciąż tak trudno przychodzi mu błogosławienie dwóch kochających się ludzi tej samej płci. Dlaczego?


Oczywiście można mieć różne poglądy na temat małżeństwa sakramentalnego. Można również uważać, że doktryna Kościoła powinna pozostać niezmieniona. Tylko że Kościół na przestrzeni wieków wielokrotnie zmieniał swoją praktykę i sposób funkcjonowania.


Dobrym przykładem jest język liturgii. Dziś Msze Święte odprawiane są w językach lokalnych, a nie wyłącznie po łacinie. Zmiany te były również odpowiedzią na przemiany, które rozpoczęły się wraz z reformacją i wystąpieniem Marcina Lutra.


Dlatego argument, że „Kościół zawsze robił to w ten sposób”, nie do końca wytrzymuje konfrontację z historią. Kościół zmieniał się wielokrotnie — pytanie brzmi więc nie tylko, kiedy nadejdą zmiany.


To nie jest pytanie przeciwko Kościołowi.


To jest pytanie o to, jak rozumiemy miłość, miłosierdzie i błogosławieństwo i historie.


Komentarze


bottom of page