NSYNC sprzedał 70 milionów płyt, a muzycy zarabiali grosze. Kulisy jednego z największych skandali finansowych w historii boysbandów
- Newsroom Darius
- 16 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Sprzedali ponad 70 milionów płyt, zdobyli światową sławę i stali się jedną z największych gwiazd popu końca lat 90. Mimo to członkowie NSYNC przez długi czas otrzymywali zaskakująco niskie wynagrodzenia. Powodem był system kontraktów stworzony przez ich menedżera Lou Pearlmana, który później został skazany za wielomilionowe oszustwa finansowe.
Lou Pearlman odegrał kluczową rolę w powstaniu NSYNC oraz Backstreet Boys, jednak sposób, w jaki skonstruował umowy z artystami, od lat budzi kontrowersje. Według członków zespołu Pearlman wpisał siebie do kontraktów jako „szóstego członka” grupy, dzięki czemu uczestniczył w podziale części zysków przeznaczonych dla wykonawców. Jednocześnie pobierał wynagrodzenie jako menedżer oraz kontrolował działalność wytwórni i powiązanych z nią spółek.
Muzycy wielokrotnie opowiadali, że mimo ogromnej popularności zespołu początkowo zarabiali bardzo niewiele. Chris Kirkpatrick wspominał, że po zakończeniu pierwszej światowej trasy koncertowej każdy z członków otrzymał czek na około 10 tys. dolarów, choć grupa sprzedawała miliony płyt i wyprzedawała koncerty.
W 1999 roku NSYNC zdecydował się zerwać współpracę z Pearlmanem i skierował sprawę do sądu. Zespół zarzucał menedżerowi m.in. nieuczciwe warunki kontraktu oraz niewłaściwy podział przychodów. Spór zakończył się ugodą, dzięki której grupa odzyskała kontrolę nad swoją karierą i mogła podpisać nowe umowy.
Problemy Pearlmana nie ograniczały się jednak do branży muzycznej. W kolejnych latach wyszło na jaw, że prowadził jeden z największych w historii Stanów Zjednoczonych schematów finansowych typu Ponziego. W 2008 roku został skazany na 25 lat więzienia za oszustwa, pranie pieniędzy i składanie fałszywych zeznań. Zmarł w więzieniu w 2016 roku.
Historia NSYNC stała się jednym z najbardziej znanych przykładów wykorzystywania młodych artystów przez menedżerów i producentów. Sprawa przyczyniła się do większej świadomości dotyczącej znaczenia przejrzystych kontraktów w przemyśle muzycznym i pozostaje przestrogą dla kolejnych pokoleń wykonawców.
Komentarze