Nie żyje Sam Neill. Gwiazda „Jurassic Park” i sojusznik społeczności LGBTQ+ miał 78 lat
- Newsroom Darius
- 20 godzin temu
- 2 minut(y) czytania
Sam Neill, nowozelandzki aktor znany przede wszystkim z roli dr. Alana Granta w serii filmów „Jurassic Park”, zmarł w wieku 78 lat. Jak poinformowała jego rodzina, aktor odszedł 13 lipca w szpitalu St. Vincent's Private Hospital w Sydney, otoczony bliskimi.
Zaledwie trzy miesiące wcześniej Neill przekazał, że jest wolny od nowotworu krwi, z którym zmagał się przez cztery lata. W oświadczeniu rodzina podziękowała personelowi szpitala za opiekę i poprosiła o uszanowanie prywatności w czasie żałoby.
Urodzony w Irlandii Północnej aktor od siódmego roku życia mieszkał w Nowej Zelandii. W trakcie ponad pięciu dekad kariery wystąpił w ponad 150 produkcjach filmowych i telewizyjnych. Międzynarodową sławę przyniosła mu rola paleontologa dr. Alana Granta w „Jurassic Park” Stevena Spielberga z 1993 roku. Do tej postaci powrócił w filmach „Jurassic Park III” oraz „Jurassic World Dominion”.
Neill był również znany z publicznego wspierania praw osób LGBTQ+. W 2016 roku otwarcie krytykował australijskich polityków za opóźnianie legalizacji małżeństw jednopłciowych, mimo wyraźnego poparcia społecznego dla zmian.
– Nie rozumiem, dlaczego w ogóle jeszcze o tym dyskutujemy. To niczyja sprawa, kto z kim bierze ślub. Dlaczego po prostu nie uchwalą tej ustawy? – mówił wówczas w wywiadzie dla australijskiej telewizji.
Małżeństwa jednopłciowe zostały zalegalizowane w Australii w grudniu 2017 roku, rok po wypowiedzi aktora.
Neill pozostawił syna Tima, córkę Elenę oraz adoptowaną córkę swojej byłej żony Noriko Watanabe. W późniejszych latach odnowił także kontakt z synem, który po urodzeniu został oddany do adopcji.
W wywiadzie dla „The Guardian” z 2023 roku, udzielonym przy okazji premiery autobiografii Did I Ever Tell You This?, aktor mówił, że nie boi się śmierci, choć żałuje, że nie będzie mógł obserwować dorastania swoich wnuków i rozwoju ukochanego gospodarstwa w Nowej Zelandii. Jego słowa dziś nabierają szczególnie poruszającego znaczenia.
źródło Out Magazine


Komentarze