top of page

Nie o klęczenie tutaj chodzi

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 1 dzień temu
  • 2 minut(y) czytania

Czy naprawdę najważniejszym problemem podczas pogrzebu jest to, czy Magdalena Biejat uklękła, przeżegnała się i udawała modlitwę?


Jeżeli ktoś nie jest osobą wierzącą, to dlaczego oczekujemy od niego religijnych gestów? Żeby zadowolić obserwujących? Żeby dobrze wyglądało to na zdjęciu? A może właśnie uczciwiej jest spokojnie stać i uszanować ceremonię, zamiast odgrywać wiarę, której się nie ma?


A przecież działa to w obie strony. Gdyby Biejat uklękła i zaczęła się modlić, natychmiast znalazłby się ktoś, kto zarzuciłby jej hipokryzję i polityczną pokazówkę: „Nie wierzy, a klęka”. Niektórzy krytycy najwyraźniej znajdą powód do oburzenia niezależnie od tego, co zrobi.


Szczególnie absurdalne jest oburzenie osób, których na tej uroczystości nawet nie było. Nie uczestniczyli w pogrzebie, ale chętnie decydowaliby, kto ma prawo wejść do kościoła i jak ma się zachowywać.


I jeszcze jedno: religijność nie powinna być konkursem na liczbę wykonanych gestów. Można klękać, żegnać się i wypowiadać wszystkie właściwe formuły, a jednocześnie całkowicie rozmijać się z przesłaniem własnej religii.


Chrześcijaństwo mówi przecież również o miłosierdziu, powściągliwości w osądzaniu innych i o zajmowaniu się własnym sumieniem. Dlatego dziwi mnie sytuacja, w której osoby przedstawiające się jako gorliwi katolicy poświęcają tyle energii na tropienie tego, czy niewierząca osoba odpowiednio uklękła.


Zamiast nieustannie kontrolować cudzą wiarę, może warto najpierw spojrzeć na własne życie.


Bo jeśli ktoś głośno mówi o świętości małżeństwa, szczególnie osoba która wiele razy rozwiodła i unieważnia małżeństwo kościelne mimo wmawia o moralności i świętości małżeństwa. Obrażanie i wyzywanie nie jest wartością chrześcijańską, wielu myśli kogoś wyzywa myśli jest lepsza, a wiele razy ci wszyscy fundamentaliści którzy najbardziej krzyczą o moralności są gorsi, chcą z tego powodu ukryć swoje porażki.

Jeśli ktoś potępia osoby LGBT czy inny w imię wartości chrześcijańskich, powinien również pamiętać o wszystkich innych przykazaniach i zasadach, które nakazują uczciwość, miłość bliźniego, prawdomówność i powstrzymywanie się od krzywdzenia innych.


I dotyczy to każdej strony politycznego sporu. Jeżeli pojawiają się informacje o aferach, niejasnych przepływach pieniędzy, oszustwach czy innych nadużyciach, to należy je wyjaśniać i rozliczać.


Wiara nie jest immunitetem moralnym. Ateizm również nie jest powodem, żeby kogoś poniżać.


Można nie wierzyć i szanować wierzących. Można wierzyć i szanować niewierzących.


Naprawdę nie musimy sprawdzać sobie nawzajem kolan, znaków krzyża i modlitw, żeby udowodnić, kto jest lepszym człowiekiem.



Komentarze


bottom of page