Nie ma magicznej różdżki na pewność siebie w ciele. To praktyka na całe życie - Jules Von Hep
- Newsroom Darius
- 5 dni temu
- 3 minut(y) czytania

Dwadzieścia lat pracy jako osoba wykonująca opalanie natryskowe to nie coś, co kiedykolwiek planowałem wpisać do swojego CV. To był przypadek – praca, w którą wpadłem, a która zupełnie nieoczekiwanie zmieniła sposób, w jaki postrzegam świat. To właśnie spray tanning doprowadził mnie do stworzenia globalnej, bestsellerowej marki kosmetycznej, napisania książki i prowadzenia warsztatów poświęconych wewnętrznej pewności siebie. Patrząc wyłącznie na fakty, można by uznać mnie za najbardziej „udane” wcielenie spray tanera na świecie.
Nie zawsze jednak rozumiałem, czym naprawdę jest pewność siebie. Moje nastoletnie lata upłynęły pod znakiem bezlitosnego prześladowania z powodu mojej queerowości. W wieku dwudziestu kilku lat zmagałem się z myślami samobójczymi i zaburzeniami odżywiania.
Badania The Trevor Project pokazują, że aż 87 proc. młodych osób LGBTQ+ jest niezadowolonych ze swojego ciała, a brytyjska Mental Health Foundation podaje, że queerowe osoby dorosłe niemal dwukrotnie częściej niż heteroseksualne odczuwają lęk lub depresję związaną z wyglądem. Te statystyki idealnie oddają moje własne doświadczenia. W pewnym sensie opalanie natryskowe dosłownie uratowało mi życie.
Bullying, którego doświadczałem, sprawił, że moje poczucie własnej wartości nigdy nie miało szansy się rozwinąć. Wierzyłem, że moja wartość jako człowieka zależy wyłącznie od wyglądu. Mojej „kampowości” nie dało się ukryć, ale mogłem głodzić się w pogoni za ideałem ciała, który – jak sądziłem – uczyni mnie bardziej akceptowalnym. Badania publikowane w Journal of Eating Disorders pokazują, że zinternalizowane normy piękna, szczególnie wśród queerowych mężczyzn, są silnie powiązane z zaburzeniami odżywiania i niezadowoleniem z ciała.
Niska samoocena wpływała na wszystkie moje wybory. Tolerowałem toksyczne relacje, bo obwiniałem siebie za cudze zachowania. Skoro ja nie lubiłem tego, co widziałem w lustrze, dlaczego ktokolwiek inny miałby to lubić?
Potem pojawiło się opalanie natryskowe. Nie chciałem pracy od dziewiątej do piątej, a przypadkowe spotkanie z hollywoodzką kosmetolożką Nicholą Joss sprawiło, że spróbowałem swoich sił w tej branży. Jeśli kiedykolwiek mieliście spray tan, wiecie, że wszystko trzeba zdjąć: ubrania, makijaż, biżuterię, a często także bieliznę. Nagość zwykle zarezerwowana jest dla intymności albo gabinetu lekarskiego, a ja widziałem już każde możliwe ciało. Aktorzy, muzycy, politycy, sportowcy – bez wyjątku niemal każdy przepraszał, rozbierając się: „Przepraszam za brzuch”, „Nie patrz na moje ramiona”, „Jest mi wstyd”.
Z czasem dotarło do mnie, że problemem nie są ciała – problemem jest społeczeństwo. Uczono nas, że szczęście, miłość i sukces zależą od spełniania określonych norm estetycznych. W queerowych przestrzeniach ta presja bywa jeszcze silniejsza. Badania The Journal of Sex Research pokazują, że geje i biseksualni mężczyźni częściej niż heteroseksualni odczuwają niezadowolenie z ciała, napędzane kultem szczupłości i muskularności.
Zacząłem rozumieć coś fundamentalnego: nigdy nie pamiętałem kształtu ciała moich klientów – pamiętałem, jak się przy nich czułem. Czy byli radośni, otwarci, czy razem się śmialiśmy. To sprawiało, że „promienieli”. Zdałem sobie sprawę, że mój wygląd jest najmniej interesującą częścią tego, kim jestem.
Po latach pomagania innym „błyszczeć” na zewnątrz odkryłem, że prawdziwa przemiana zaczyna się w środku. Przestałem dążyć do perfekcji, a zacząłem szukać wewnętrznego spokoju. Zamiast skupiać się na tym, czego w sobie nie lubię, zacząłem pytać, co mi się podoba. Przestałem zastanawiać się, czy moje ciało jest pożądane – ważniejsze stało się to, czy dobrze się bawię. Zacząłem nosić ubrania, które mnie celebrują, a nie ukrywają. Ćwiczenia stały się formą troski, a nie kary.
Nie ma magicznej różdżki na pewność siebie w ciele. To praktyka na całe życie. Ale miłość do siebie jest najpotężniejszym narzędziem psychicznym, jakie mamy. Pewność siebie nie jest celem samym w sobie – jest drogą.
źródło Attitude Magazine







Komentarze