top of page

Między rezygnacją a oporem. Queerowa Ameryka w czasach drugiej prezydentury Trumpa

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 5 dni temu
  • 2 minut(y) czytania

Gdy Donald Trump po raz pierwszy obejmował urząd prezydenta, wielu Amerykanów – zwłaszcza tych z marginalizowanych społeczności – poczuło paraliżujący lęk. Towarzyszyło mu poczucie chaosu i niepewności, symbolicznie zapoczątkowane przez pierwsze wystąpienie Seana Spicera, który z furią i bez mrugnięcia okiem kłamał o frekwencji na inauguracji. Już wtedy stało się jasne, że Trump nie zamierza „dorosnąć” do roli przywódcy.


Druga inauguracja w styczniu 2025 roku przyniosła jednak inne emocje. Zamiast szoku czy grozy pojawiła się rezygnacja. To, co kiedyś wydawało się nie do pomyślenia, stało się aż nazbyt wiarygodne. Jedna kadencja mogła być wypadkiem przy pracy demokracji, ale druga oznaczała już coś więcej – trwały ruch polityczny i społeczną akceptację dla chaosu, kłamstwa i wykluczenia.


Autor nie oglądał drugiej inauguracji Trumpa. Zmęczenie, wypalenie i utrata wiary w to, że „Ameryka sama się naprawi”, okazały się zbyt silne. A jednak przez kolejny rok relacjonowania wydarzeń dla LGBTQ Nation przyszło coś nieoczekiwanego: powolny powrót nadziei.


Była ona obecna w protestach „No Kings”, w pozwach sądowych, w nieustępliwych politykach i rodzicach transpłciowych dzieci, którzy z determinacją stawali w ich obronie. Widać ją było w miastach skąpanych w tęczowych barwach, w nowych inicjatywach społecznych, w kreatywnych zbiórkach funduszy i w queerowej radości, która – mimo wszystko – nie dała się zdusić.


Jednym z najbardziej symbolicznych momentów była policyjna interwencja podczas wydarzenia drag w queerowym barze w Pittsburghu. Gdy uczestnicy zostali wyproszeni na zewnątrz, zamiast strachu pojawił się śpiew. Tłum, wraz z drag queen Indica, odśpiewał „Pink Pony Club” Chappell Roan, zamieniając kontrolę policyjną w akt wspólnoty i oporu.


Styczniowy numer LGBTQ Nation nie obiecuje łatwej nadziei. Przypomina jednak, że nawet w najciemniejszych momentach są ludzie, którzy działają, wspierają i nie pozwalają się złamać. Teksty w tym wydaniu analizują pierwszy rok drugiej prezydentury Trumpa, kondycję aktywizmu LGBTQ+, błędy przywódców i to, co musi się zmienić. Pokazują też, że radość sama w sobie może być formą oporu.


Słowa Freda Rogersa – „w trudnych czasach szukaj pomocników” – nabierają dziś nowego znaczenia. Nie chodzi już tylko o to, by ich dostrzegać, ale by się od nich uczyć i brać z nich przykład.


Queerowy opór trwa. A teraz jest moment, by dać z siebie wszystko.

Komentarze


bottom of page