Milo chciał tyranii. Dostał system, którego wcześniej żądał. I nagle przestało mu się podobać.
- Newsroom Darius
- 21 godzin temu
- 3 minut(y) czytania
W wywiadzie z Milo Yiannopoulosem jest naprawdę absurdalny moment, kiedy Piers Morgan mówi do niego: „Jesteś żonaty z kobietą, prawda?”, a Milo odpowiada: „Z mężczyzną”. I to jest szczególnie ironiczne w kontekście jego wieloletniego przekazu o tym, że jest „byłym gejem”.
Ale jeszcze bardziej absurdalna jest jego obecna sytuacja. Milo narzeka na to, jak ICE traktuje ludzi, mówi o nieludzkim przetrzymywaniu i brutalności. Problem w tym, że on sam i jego polityczni koledzy przez lata zachwycali się ICE i brutalnym traktowaniem migrantów, szczególnie Meksykanów.
Jeszcze rok temu Milo publikował hasła w rodzaju „kocham tyranię” i „tyrania, proszę”. Cóż — dostał to, o co prosił.
Przez lata wspierał brutalną politykę wobec innych. Wzywał do przemocy wobec Meksykanów, a nawet wypowiadał się w sposób zachęcający do strzelania ludziom w głowę. Dziś, kiedy sam doświadcza konsekwencji systemu, który wcześniej popierał, nagle oczekuje współczucia. W tym samym wywiadzie próbuje zresztą bronić swoich wcześniejszych słów dotyczących traktowania innych grup, między innymi Somalijczyków, przez ICE.
To jest właśnie problem z częścią skrajnej prawicy: deportacje, brutalność i odbieranie praw innym są w porządku — dopóki dotyczą kogoś innego. Kiedy jednak ten sam system zaczyna dotykać ich samych, nagle okazuje się, że jest „nieludzki”.
Milo chciał tyranii. Popierał brutalność. Teraz sam doświadcza systemu, którego wcześniej bronił. Karma potrafi być wyjątkowo ironiczna.
Równie problematyczne są jego wypowiedzi dotyczące kobiet. Sam mówił:
„Mam problem z okazywaniem uczuć kobietom. Prawdopodobnie ma to wiele wspólnego z moją matką. Prawdopodobnie ma to wiele wspólnego z tym, że przez dużą część życia byłem homoseksualistą... Może trochę nienawidzę kobiet”.
Zamiast zastanowić się nad własnymi uprzedzeniami i odpowiedzialnością za swoje poglądy, próbuje tłumaczyć je swoją matką czy orientacją seksualną.
I tu pojawia się szerszy problem. Trudno nie zauważyć, jak często osoby LGBT wspierające skrajną prawicę stają się częścią ruchów, które jednocześnie atakują prawa innych mniejszości. To wygląda momentami jak polityczny odpowiednik syndromu sztokholmskiego: wspierasz ludzi, którzy chętnie ograniczyliby prawa innych osób LGBT, migrantów czy mniejszości, dopóki sam nie staniesz się celem.
Przykładów takich sprzeczności jest więcej. Caitlyn Jenner wielokrotnie atakowała transpłciowych sportowców, mimo że sama jest osobą transpłciową i uczestniczy w sporcie. To pokazuje, jak łatwo można zaakceptować dyskryminację, jeśli wierzy się, że będzie ona dotyczyć wyłącznie „tych innych”.
Nie mówić szefowa AFD Alice Weidel, która nienawidzi uchodźców, ale sam wzięła ślub z partnerką z Sri Lanki, nienawidzi tęczowe rodziny sama wychowuje dzieci z partnerką, mówi o wielka niemka ale sama mieszka w Szwajcarii.
Problem w tym, że polityka oparta na odbieraniu praw innym prędzej czy później może obrócić się również przeciwko tobie.
Milo chciał tyranii. Dostał system, którego wcześniej żądał. I nagle przestało mu się podobać.
Milo Yiannopoulos od pewnego czasu ma coraz większy konflikt z ruchem MAGA. To dość ironiczne, biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno był jednym z najbardziej entuzjastycznych zwolenników Trumpa i jednym z najbardziej rozpoznawalnych trolli skrajnej prawicy.
Jego polityczna kariera zaczęła się jednak mocno sypać już w 2017 roku. Po ponownym nagłośnieniu starego nagrania, w którym Milo wypowiadał się o relacjach seksualnych dorosłych z nieletnimi w sposób, który wywołał ogromne oburzenie, został zmuszony do rezygnacji z pracy w Breitbarcie.
Bronił seksu z nieletnimi, gdy szybko wszystko runęło bycie gejem było zło, prawakiem też znalazł nową grupę eks gejów i katolików. Paradował w kościoła jaki to wielki katolik i jak cudownie wyleczył się z homoseksualizmu. Mimo w tym wywiadzie twierdzi nadal jest żonaty z mężem, mieszkają razem.
Najgorsze w tym w Polsce mamy taki osób po prawej stronie, które często atakują osoby LGBT, a sami są nawet boją się przyznać publicznie nie mówić ostatnio spotkanie prezydenta w Juracie byli także osoby homoseksualne.



Komentarze