Michael Johnston zapowiada kolejną queerową rolę. „Jestem podekscytowany, że będę mógł ją zagrać”
Michael Johnston, gwiazdor horroru Obsession, zapowiedział, że w przyszłości wcieli się w postać związaną z wyjątkową historią queerową. Aktor opowiedział również o dorastaniu w religijnej rodzinie w Karolinie Północnej i wstydzie, który przez lata towarzyszył mu w odkrywaniu własnej seksualności.
Podczas gali Virgin Atlantic Attitude Awards 2026, organizowanej we współpracy z M&S i przy wsparciu Polestar, Johnston zdradził, że w jego zawodowej przyszłości pojawi się projekt z niezwykłą queerową opowieścią.
„W przyszłości czeka mnie naprawdę niesamowita queerowa historia. Nie mogę się doczekać, aż będę mógł ją zagrać i przeżyć swoją gorącą scenę” – powiedział aktor w rozmowie z magazynem Attitude.
Johnston wrócił także do wspomnień z dzieciństwa, kiedy dorastał jako gej w rodzinie związanej z Kościołem baptystycznym w Karolinie Północnej. Jak wyznał, już w wieku 11–12 lat zaczął rozumieć, że pociągają go osoby tej samej płci. Religijne wychowanie sprawiło jednak, że odkrywanie własnej tożsamości wiązało się dla niego z silnym lękiem i poczuciem winy.
„To było najgorsze, co mogło mi się przydarzyć, ponieważ w kościele nauczono mnie, że bycie gejem to najgorsza rzecz, jaka może spotkać człowieka, i że od razu trafia się za to do piekła” – wspominał.
„Myślałem: jestem obrzydliwością, jestem odrażający” – dodał.
Aktor próbował ukrywać swoją orientację. Umawiał się między innymi z dziewczyną i starał się nie zachowywać w sposób, który mógłby zostać uznany za zniewieściały. Przeprowadzka z Karoliny Północnej do Los Angeles w wieku 18 lat pomogła mu stopniowo zaakceptować siebie.
Istotną rolę w tym procesie odegrała również praca aktorska. W latach 2015–2017 Johnston grał Coreya Bryanta w serialu MTV Teen Wolf. Jego bohater był otwarcie homoseksualny. Później aktor wystąpił także w queerowym dramacie Slash.
Johnston pojawi się również w czwartej odsłonie serii Mumia, w której ponownie wystąpią Brendan Fraser i Rachel Weisz. Większe zainteresowanie aktorem przyniosła mu rola w horrorze Obsession.
W rozmowie z Attitude Johnston odniósł się do spekulacji dotyczących jego postaci w nadchodzącym filmie. Wbrew przypuszczeniom krążącym w internecie nie zagra syna Ricka i Evie, głównych bohaterów serii. Wcieli się w zupełnie nową postać.
„To nowa postać, ale film wraca do pierwotnej formuły. Będzie przypominał pierwszą część. Fani dostaną dokładnie to, na co czekają. Rick i Evie wracają” – zapowiedział.
Aktor podkreślił, że produkcja będzie pełna przygód i dynamicznej akcji.
„Znowu wyruszamy na przygodę. To ekscytujące. Ten film naprawdę daje radę – od razu nabiera tempa. To prawdziwe kino akcji: walki, pościgi i bieganie ulicami” – opowiadał Johnston.



Komentarze