Masowe zwolnienia w „The Washington Post”. Redakcja w punkcie krytycznym
- Newsroom Darius
- 4 lut
- 2 minut(y) czytania
„The Washington Post” ogłosił w środę rano zakrojone na szeroką skalę zwolnienia, zadając kolejny poważny cios jednej z najbardziej renomowanych redakcji na świecie. Decyzje kierownictwa wywołały wstrząs w newsroomie, który – jak mówią sami dziennikarze – już od miesięcy znajduje się na granicy wytrzymałości.
Redaktor naczelny Matt Murray oraz szef działu kadr Wayne Connell wysłali do pracowników e-mail z poleceniem, by „zostali dziś w domu”, ale jednocześnie wzięli udział w obowiązkowym spotkaniu na Zoomie o 8:30 czasu wschodniego, podczas którego kierownictwo miało ogłosić „istotne działania w całej firmie”.
Likwidacje działów i głębokie cięcia
Według źródeł z redakcji, planowane zmiany obejmują m.in.:
praktyczne zamknięcie działu sportowego,
likwidację działu książek,
zakończenie produkcji codziennego podcastu „Post Reports”,
gruntowną restrukturyzację działu Metro, zajmującego się Waszyngtonem, Maryland i Wirginią,
znaczne ograniczenie korespondencji zagranicznej, choć część biur poza USA ma pozostać otwarta.
Masowe zwolnienia były spodziewane od kilku tygodni, szczególnie po tym, jak kierownictwo poinformowało wewnętrznie, że gazeta nie planuje wysyłać reporterów na Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Decyzja ta została ostatecznie cofnięta, ale stała się sygnałem nadchodzących oszczędności.
Strategia: polityka zamiast szerokiego zasięgu
Wydawca „The Washington Post”, Will Lewis, miał prywatnie mówić o konieczności znalezienia drogi do rentowności poprzez skupienie inwestycji na polityce i kilku kluczowych obszarach, kosztem takich działów jak sport czy sprawy międzynarodowe.
Taka wizja spotkała się z ostrym sprzeciwem dziennikarzy. Zespoły reporterskie wysłały do właściciela gazety, Jeffa Bezosa, emocjonalne listy, w których apelowały, by nie redukować newsroomu.
W jednym z listów, podpisanym przez szefa biura Matta Visera oraz siedmiu reporterów Białego Domu, czytamy, że redakcja nie będzie w stanie utrzymać historycznego poziomu jakości, jeśli inne działy zostaną poważnie okrojone.
„Jeśli plan – o ile w ogóle istnieje – polega na przestawieniu się wyłącznie na politykę, chcemy podkreślić, jak bardzo polegamy na współpracy z działami zagranicznymi, sportowymi, lokalnymi – w zasadzie z całą gazetą. Gdy inne sekcje są osłabiane, wszyscy na tym tracimy” – napisali sygnatariusze.
Bezos, Trump i utrata zaufania
Rok temu Jeff Bezos przedstawił nową wizję działu opinii, promującą idee libertariańskie, w tym wolny rynek i swobody osobiste. Decyzja ta doprowadziła do odejścia redaktora opinii Davida Shipleya.
Zmiany nastąpiły kilka miesięcy po tym, jak Bezos anulował planowane poparcie redakcyjne dla Kamali Harris przed wyborami w 2024 roku. Decyzja ta wywołała falę rezygnacji z subskrypcji i uderzyła w finanse gazety.
Część obecnych i byłych dziennikarzy wiąże obecny kryzys z próbami przypodobania się Donaldowi Trumpowi, biorąc pod uwagę skomplikowane relacje Bezosa i Amazona z jego administracją.
Były fact-checker „Posta”, Glenn Kessler, napisał niedawno:
„Bezos nie próbuje ratować ‘The Washington Post’. On próbuje przetrwać Donalda Trumpa.”
„Jedne z najciemniejszych dni w historii”
Były redaktor naczelny Marty Baron, który odszedł na emeryturę w 2021 roku, nie krył goryczy:
„To jedne z najciemniejszych dni w historii jednej z największych organizacji informacyjnych świata” – stwierdził w oświadczeniu.
Baron przyznał, że istniały realne problemy biznesowe, które wymagały rozwiązania, ale dodał:
„Wyzwania ‘The Washington Post’ zostały jednak nieskończenie pogłębione przez źle przemyślane decyzje podejmowane na samym szczycie.”
Przyszłość gazety, która przez dekady była symbolem dziennikarstwa śledczego i niezależności redakcyjnej, stoi dziś pod znakiem zapytania – a środowe decyzje mogą okazać się punktem zwrotnym w jej historii.
źródło CNN





Komentarze