top of page

Książę Harry zabiera głos po słowach Trumpa. „Poświęcenie żołnierzy NATO w Afganistanie zasługuje na szacunek"

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 23 sty
  • 2 minut(y) czytania

Książę Harry, który sam służył w Afganistanie, publicznie upomniał się o godne i prawdziwe mówienie o misji NATO po kontrowersyjnych wypowiedziach prezydenta USA Donalda Trumpa. W oświadczeniu podkreślił, że „poświęcenie żołnierzy zasługuje na to, by mówić o nim z prawdą i szacunkiem”.


Choć Harry nie wymienił Trumpa z nazwiska ani nie odniósł się bezpośrednio do jego słów, w Wielkiej Brytanii jego wypowiedź jest powszechnie odczytywana jako jednoznaczna reakcja na sugestie prezydenta USA, który bagatelizował wkład sojuszników NATO w wojnę w Afganistanie.


Dla księcia Harry’ego Afganistan był jednym z najbardziej formujących doświadczeń w życiu. Dwukrotnie służył tam jako oficer armii brytyjskiej, a jego późniejsze zaangażowanie w Invictus Games – międzynarodowe zawody sportowe dla rannych i poszkodowanych weteranów – pokazuje, jak głęboko los żołnierzy dotkniętych wojną pozostaje mu bliski.


Wypowiedź księcia ma także wymiar polityczny. Harry i Meghan mieszkają obecnie w Stanach Zjednoczonych wraz z dwójką dzieci, co sprawia, że jego głos w sprawie działań i retoryki amerykańskiego prezydenta może okazać się szczególnie delikatny. Pozostaje pytanie, jak – i czy w ogóle – Donald Trump odniesie się do tej krytyki.


Jednocześnie oburzenie w Wielkiej Brytanii po słowach Trumpa może mieć konsekwencje dyplomatyczne. Pojawiają się spekulacje, że sytuacja ta może dodatkowo skomplikować ewentualną wizytę państwową króla Karola III w USA, planowaną w kontekście 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych. Jako monarcha i zwierzchnik sił zbrojnych król znalazłby się w trudnej sytuacji, goszcząc prezydenta, który podważa poświęcenie brytyjskich żołnierzy.


Do kontrowersji odniósł się także były sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer, który w rozmowie z BBC stwierdził, że Trump „umniejszył dorobek i ofiarę żołnierzy sojuszu”. – „Żaden amerykański prezydent nie powinien mieć prawa obrażać pamięci tych, którzy nie wrócili żywi z Afganistanu” – powiedział, domagając się od Trumpa szczerego przeproszenia.


– „To nie jest skomplikowana kwestia geopolityczna. To sprawa ludzi – tych, którzy walczyli, i tych, którzy wciąż opłakują swoich bliskich” – dodał były szef Sojuszu.


Wypowiedzi Trumpa spotkały się z ostrą krytyką także ze strony brytyjskiego premiera Keira Starmera**, który nazwał je „obraźliwymi i szokującymi”, oraz weteranów i rodzin poległych. W Afganistanie zginęło 457 brytyjskich żołnierzy, a misja była konsekwencją uruchomienia przez NATO artykułu 5 po zamachach z 11 września 2001 roku.


źródło BBC News


 
 
 

Komentarze


bottom of page