Kontrola narracji w epoce algorytmów
- Newsroom Darius
- 27 sty
- 1 minut(y) czytania
Autorytarne systemy władzy zawsze dążyły do jednego: kontroli narracji. Dziś jednak nie robi się tego wyłącznie poprzez cenzurę mediów czy propagandę państwową. Współczesna kontrola odbywa się ciszej — przez technologię.
Sojusznicy Donalda Trumpa z grona miliarderów mają realny wpływ na sztuczną inteligencję, z której korzystamy, algorytmy decydujące o tym, jakie treści widzimy, oraz na dane osobowe, które oddaliśmy w zamian za dostęp do usług i wygodę. To wszystko dzieje się na urządzeniach, od których jesteśmy dziś całkowicie zależni.
W efekcie informacja i prywatność przestają być dobrem publicznym, a stają się produktem zarządzanym przez wąską elitę finansowo-polityczną. To ona pośrednio decyduje, co uznajemy za „prawdę”, co widzimy w wiadomościach i jakie opinie uznajemy za dominujące.
To nie jest chaos ani przypadek. To projekt — system zaprojektowany tak, by władza nad narracją była niewidoczna, rozproszona i trudna do zakwestionowania. W świecie algorytmów kontrola nie musi krzyczeć. Wystarczy, że filtruje.




Komentarze