Jorge González wspomina dorastanie na Kubie. „Musiałem chronić siebie i rodzinę”
Jorge González, kubański choreograf i juror programów telewizyjnych, opowiedział o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa i dorastaniu w kraju, w którym – jak wspomina – homoseksualizm wiązał się z ryzykiem represji. W austriackim talk-show „Behind the Headlines” mówił o konieczności ukrywania swojej orientacji seksualnej, próbach narzucania mu tradycyjnych męskich ról oraz wsparciu, jakie otrzymał od babci.
59-letni González wspominał, że już jako dziecko zdawał sobie sprawę ze swojej homoseksualności, jednak nie mógł otwarcie mówić o swoich uczuciach. Obawiał się nie tylko o siebie, ale również o najbliższych. Jak podkreślił w rozmowie z prowadzącym Patrickiem Budgenem, konsekwencje społeczne i polityczne mogły dotknąć całą rodzinę.
– Musiałem chronić nie tylko siebie, ale i swoją rodzinę – wspominał.
Według Gonzáleza w ówczesnej Kubie osoby homoseksualne spotykały się z dyskryminacją, a ich bliscy mogli doświadczać problemów, między innymi ze znalezieniem pracy. Dlatego od najmłodszych lat starał się zachowywać swoją orientację w tajemnicy.
Jednym z wydarzeń, które szczególnie zapadły mu w pamięć, była reakcja ojca, który przyłapał go na noszeniu butów na wysokich obcasach należących do babci.
– Ojciec spojrzał na mnie i powiedział, że chłopcy nie powinni bawić się takimi rzeczami – relacjonował González.
Później ojciec próbował skłonić syna do zachowań zgodnych z tradycyjnym wyobrażeniem męskości. Zabierał go między innymi na baseball i boks.
Z perspektywy czasu choreograf ocenia jednak, że zachowanie ojca mogło wynikać nie tylko z braku akceptacji, ale również z obawy o przyszłość syna. W realiach ówczesnej Kuby dostosowanie się do społecznych oczekiwań mogło, w jego ocenie, uchronić chłopca przed problemami.
Mimo to González już jako młody człowiek doszedł do wniosku, że nie chce spędzić całego życia w ojczyźnie. Postanowił, że pewnego dnia ją opuści.
W trudnych chwilach ważnym wsparciem była dla niego babcia. To właśnie z nią mógł otwarcie rozmawiać o życiu i własnych doświadczeniach. González do dziś nazywa ją ikoną i podkreśla, jak duży wpływ miała na jego samoakceptację.
– Moja babcia rozmawiała ze mną na wiele tematów. Mówiła mi: jesteś dobry taki, jaki jesteś – opowiadał.
Jej postawa pomogła mu budować poczucie własnej wartości mimo presji otoczenia. Dzięki temu mógł stopniowo zaakceptować siebie, choć nadal uważał, że poza Kubą łatwiej będzie mu żyć zgodnie z własną tożsamością.
Jak González opowiadał wcześniej w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Bild”, jego rodzice dowiedzieli się o jego homoseksualności dopiero w latach 90. Wbrew obawom wynikającym z doświadczeń z dzieciństwa, reakcja rodziny okazała się pozytywna.
– Powiedziałem o tym rodzicom, a oni całkowicie to zaakceptowali – wspominał.
Jak podkreślił, jego orientacja seksualna nie wpłynęła na relacje z najbliższymi. Nadal był dla nich synem i bratem, a rodzinne więzi pozostały niezmienione.
Więcej trudności sprawiały mu kontakty z osobami spoza najbliższego kręgu. Tam nie zawsze spotykał się z taką samą otwartością i zrozumieniem.
Historia Gonzáleza pokazuje różnicę między doświadczeniami związanymi z presją społeczną a wsparciem, jakie może zapewnić rodzina. W jego przypadku szczególną rolę odegrała babcia, która pomogła mu uwierzyć, że nie musi wstydzić się tego, kim jest.



Komentarze