„Jesteś obrzydliwy”. HIV, randki i piętno, które wciąż niszczy intymność
- Newsroom Darius
- 17 sty
- 3 minut(y) czytania
W swoim pokoju 19-letni Cody Nester przewija profile na Grindrze. Gdy wyczuwa chemię z kolejnym rozmówcą, wie, że musi poruszyć temat, który często kończy każdą obiecującą rozmowę.
„Widziałeś w moim profilu, że jestem HIV-pozytywny?” – pisze.
Odpowiedź przychodzi natychmiast: „Jesteś obrzydliwy. Nie wiem, po co tu jesteś”. Chwilę później profil znika – Cody został zablokowany.– Poszedł o krok dalej, żeby mnie obrazić. Ludzie mogliby chociaż zapytać, spróbować zrozumieć realia życia z HIV, zamiast atakować – mówi Nester w rozmowie z Uncloseted Media.
Jak dodaje, około 95% reakcji wygląda podobnie. Rozmowa toczy się normalnie, pojawia się zainteresowanie spotkaniem, a gdy pada słowo „HIV”, nagle wszystko się urywa. Czasem są to obelgi („Dlaczego po prostu nie umrzesz?”), częściej cisza, chłodne „nie” albo natychmiastowy blok. – Czujesz się jak biały śledź w stadzie czarnych – mówi. – Od razu jesteś tym „innym”.
Paradoks polega na tym, że Cody ma status niewykrywalny, co oznacza, że nie może przenieść wirusa na partnerów seksualnych. Mimo to doświadcza stygmatyzacji, która – jak pokazuje raport GLAAD z 2022 roku – wciąż dotyczy niemal 90% Amerykanów. Badania wskazują też, że 64% osób czułoby się niekomfortowo uprawiając seks z kimś żyjącym z HIV, nawet jeśli ta osoba jest skutecznie leczona. Emocjonalny koszt tego piętna bywa ogromny: utrata poczucia własnej wartości, lęk przed ujawnieniem statusu, a nawet myśli samobójcze.
Co mówi nauka – i dlaczego wciąż to ignorujemy
– Ten strach wynika z przestarzałych wyobrażeń o HIV – tłumaczy Xavier A. Erguera z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. – Dla wielu nowo zdiagnozowanych osób to wciąż „wyrok śmierci”, mimo że dziś HIV jest chorobą przewlekłą, skutecznie kontrolowaną lekami.
Od lat 90. terapia antyretrowirusowa pozwala obniżyć poziom wirusa do niewykrywalnego, co oznacza brak ryzyka transmisji drogą seksualną (U=U – Undetectable = Untransmittable). Według CDC w 2024 roku 65% osób żyjących z HIV w USA miało wirusa pod kontrolą.
Dodatkową ochronę zapewnia PrEP, który przyjmowany zgodnie z zaleceniami zmniejsza ryzyko zakażenia o około 99%.
Mimo to uprzedzenia nie znikają. – Logika społeczna nie nadąża za nauką – mówi prof. Kim Koester z UCSF. – PrEP miał zmniejszyć lęk i dać ludziom poczucie wolności. Działa, ale korzysta z niego wciąż zbyt mało osób, by realnie przełamać piętno.
Aplikacje randkowe i cyfrowe „wykluczenie”
Cody zaraził się w zeszłym roku po spotkaniu z mężczyzną, który zapewniał, że jest HIV-negatywny. Przez długi czas nie wracał na aplikacje randkowe – diagnoza mocno uderzyła w jego zdrowie psychiczne. Dziś stara się być maksymalnie transparentny: w profilu określa się jako „poz”, czyli HIV-pozytywny. To jednak nie chroni go przed odrzuceniem.
Eksperci wskazują, że problem pogłębia brak rzetelnej edukacji. Programy profilaktyczne są ograniczane, a w wielu stanach USA edukacja seksualna nie nadąża za aktualną wiedzą medyczną. Badania pokazują, że pokolenie Z jest dziś jedną z najsłabiej poinformowanych grup w kwestii HIV.
Ciężar historii i „wewnętrzne piętno”
45-letni Damian Jack z Brooklynu pamięta dzień swojej diagnozy w 2009 roku. – Dla mnie HIV oznaczał śmierć – mówi. Dorastał w cieniu kryzysu AIDS lat 80., medialnych obrazów umierających mężczyzn i narracji o „karze” za homoseksualność. To piętno, zakorzenione w historii, wciąż wpływa na relacje międzyludzkie.
Badania pokazują, że aż 38% osób żyjących z HIV doświadcza tzw. stygmatyzacji uwewnętrznionej – zaczynają wierzyć w krzywdzące stereotypy na własny temat. To z kolei obniża jakość życia i pogarsza zdrowie psychiczne, nawet u osób skutecznie leczonych.
Droga do akceptacji
Specjaliści podkreślają, że walka z piętnem wymaga nie tylko leków, ale rozmowy, widoczności i edukacji. – Żeby czuć się uprawnionym do życia w pełni, trzeba być widzianym i akceptowanym – mówi Koester.
Nie zawsze kończy się to odrzuceniem. Jack wspomina trzecią randkę w 2021 roku, gdy powiedział partnerowi, że jest HIV-pozytywny, ale niewykrywalny. – „To wszystko? Myślałem, że powiesz, że masz chłopaka. Jestem na PrEP, jest okej” – usłyszał. Rok później wzięli ślub.
Cody Nester wciąż czeka na taką akceptację. Nadal widzi profile z hasłami „tylko negatywni” i czyta raniące wiadomości. – To boli, ale wiem, że to strach – mówi. – Ludzie boją się tego, czego nie rozumieją. A kiedy nie znasz faktów, łatwo zamienić lęk w odrzucenie.
źródło Gay Times Magazine





Komentarze