Jako gej zrezygnował z rugby. Dziś Kyle Loughman wraca do sportu na Bingham Cup
- Newsroom Darius
- 4 dni temu
- 3 minut(y) czytania
Dla Kyle'a Loughmana podróż związana z rugby zatoczyła pełne koło. Jako nastolatek w Irlandii zrezygnował z ukochanego sportu po tym, jak jego coming out sprawił, że zaczął doświadczać odrzucenia ze strony części kolegów z drużyny. Dziś ponownie wychodzi na boisko – tym razem jako zawodnik San Francisco Fog i uczestnik Bingham Cup w australijskim Brisbane.
Bingham Cup jest jednym z najważniejszych międzynarodowych turniejów gejowskiego i inkluzywnego rugby. W 2026 roku zawody po raz pierwszy odbywają się w Brisbane, przyciągając drużyny i zawodników z całego świata.
Rugby było częścią jego rodziny
Loughman dorastał w rodzinie, w której rugby odgrywało ogromną rolę. Jego ojciec traktował sport jako sposób na budowanie więzi z dziećmi. Starszy brat Kyle'a, Jeremy Loughman, jest reprezentantem Irlandii i wystąpił m.in. podczas Pucharu Świata w Rugby w 2023 roku. Brat bliźniak również gra i trenuje drużyny, a siostra uprawia kobiece rugby tag.
Dla Kyle'a ta rodzinna więź ze sportem została jednak poważnie wystawiona na próbę. Ujawnił swoją orientację seksualną już w wieku 12 lat, gdy mieszkał z rodziną w niewielkiej, katolickiej społeczności w Irlandii.
Z czasem atmosfera wokół niego w drużynie stawała się coraz trudniejsza. Niektórzy koledzy nie chcieli, aby korzystał z tej samej szatni, ponieważ był gejem.
– Problemem nigdy nie było samo rugby. Problemem było środowisko, które otaczało ten sport – wynika z jego historii.
Ostatecznie Loughman zrezygnował z gry jeszcze przed ukończeniem 20. roku życia. Był przekonany, że na zawsze.
Nowy początek w Kalifornii
Po odejściu od rugby mieszkał w Londynie i pracował w branży hotelarskiej. Podczas pandemii COVID-19 postanowił jednak rozpocząć nowy rozdział życia. Przeprowadził się do Kalifornii, gdzie chciał rozwijać karierę w sektorze winiarskim i hotelarskim.
Z czasem zaczął również szukać nowej społeczności. Około dziewięć miesięcy temu trafił na San Francisco Fog – jedną z drużyn związanych z International Gay Rugby.
Jego brat bliźniak już wcześniej wspominał mu o inkluzywnych drużynach rugby, ale Loughman początkowo nie był zainteresowany powrotem do sportu. Wszystko zmieniło się, gdy pojawił się na pierwszym treningu.
– To coś więcej niż tylko boisko. To miejsce, w którym można być sobą bez strachu przed oceną. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wysłucha – mówi o swojej nowej drużynie.
Dziś sam jest zaskoczony tym, jak bardzo rugby ponownie stało się częścią jego życia. Dwa razy w tygodniu pokonuje około półtorej godziny drogi, aby uczestniczyć w treningach.
– Naprawdę to kocham. Rugby stało się częścią mojego tygodnia, na którą szczerze czekam. Ponownie połączyło mnie także z rodziną poprzez naszą wspólną pasję – podkreśla.
Bingham Cup to coś więcej niż turniej
Powrót do rugby zaprowadził Loughmana aż do Brisbane, gdzie po raz pierwszy bierze udział w Bingham Cup. San Francisco Fog nie przyjechało jednak do Australii wyłącznie po to, aby uczestniczyć w wydarzeniu. Drużyna intensywnie przygotowywała się do rywalizacji i walki o trofea.
Dla Loughmana równie ważne jak trening sportowy jest jednak budowanie relacji między zawodnikami. Członkowie zespołu wspólnie spędzają czas, jedzą posiłki i szukają okazji do lepszego poznania się.
– Ludzie grają lepiej, kiedy sobie ufają, a w rugby potrzebne jest niemal ślepe zaufanie. Musisz wierzyć, że twój kolega z drużyny jest za tobą – mówi.
Bingham Cup po raz pierwszy odbył się w San Francisco w 2002 roku. Gospodarzem turnieju była wtedy drużyna San Francisco Fog, która została również pierwszym zwycięzcą zawodów.
Turniej nosi imię Marka Binghama – otwarcie homoseksualnego rugbysty i członka San Francisco Fog, który zginął 11 września 2001 roku na pokładzie lotu United Airlines Flight 93.
Dla Loughmana Bingham Cup ma więc szczególne znaczenie. Jest symbolem społeczności, która przez lata musiała walczyć o swoje miejsce w świecie rugby.
„Szukajcie dalej”
Zawodnik podkreśla, że ogromne wrażenie robi na nim międzynarodowy charakter turnieju. Do Brisbane przyjechali ludzie z różnych krajów, kultur i środowisk, których łączy miłość do rugby.
– Niezależnie od polityki i granic, ta jedność poprzez rugby pokazuje, jak mały jest świat i jak bardzo ludzie potrzebują wspólnoty – mówi.
Jednocześnie przypomina, że walka o równość w sporcie i poza nim wciąż trwa. W wielu częściach świata osoby LGBT+ nadal spotykają się z prześladowaniami, a ich prawa są ograniczane.
Loughman wierzy jednak, że inkluzywne rugby będzie nadal się rozwijać i coraz mocniej wchodzić do głównego nurtu sportu.
Jego najważniejsza rada dla osób, które kochają sport, ale nie czują się w nim akceptowane, jest prosta:
– Szukajcie dalej.
Jak podkreśla, właściwa społeczność nie zmienia sposobu, w jaki człowiek gra w rugby. Może jednak całkowicie zmienić sposób, w jaki postrzega samego siebie.



Komentarze