top of page

Heated Rivalry niesamowicie wierną adaptację

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 13 godzin temu
  • 2 minut(y) czytania

„Tierney chciał stworzyć niesamowicie wierną adaptację powieści — szalenie wierną, wierną w stopniu, jakiego nikt sobie nie wyobrażał” — mówią dyrektorzy castingu, opisując kulisy poszukiwań Shane’a i Ilyi do serialu Heated Rivalry. Ta bezkompromisowa ambicja, połączona z ograniczonym budżetem i brakiem „wielkich nazwisk”, sprawiła, że projekt na starcie nie wyglądał na pewniaka. A jednak stał się jednym z najbardziej zaskakujących sukcesów ostatnich lat.


Na pierwszy rzut oka wszystko działało przeciwko tej produkcji. Serial powstał w Kanadzie, był realizowany przy minimalnych środkach — według doniesień budżet wynosił poniżej 5 milionów dolarów kanadyjskich (ok. 3,6 mln dolarów amerykańskich) na odcinek. Zdjęcia trwały niewiele ponad miesiąc, a obsada składała się głównie z aktorów, których nazwiska niewiele mówiły nawet branży. W erze streamingu, zdominowanej przez drogie projekty i hollywoodzkie gwiazdy, Heated Rivalry wydawało się ryzykownym eksperymentem.


Ryzyko jednak się opłaciło. Od momentu debiutu Connor Storrie i Hudson Williams — serialowi Shane i Ilya — zgromadzili miliony fanów na całym świecie. Pojawili się w programach nadawanych późnym wieczorem, uczestniczyli w ceremonii niesienia pochodni przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Mediolanie i stali się popkulturowym fenomenem, którego skali nikt nie przewidział.


Droga do tego sukcesu była jednak daleka od prostej. Reżyserzy castingu mieli zaledwie trzy miesiące na znalezienie idealnych odtwórców głównych ról — a lista wymagań była wyjątkowo długa.

— „Było mnóstwo takich kryteriów: swoboda w kontekście treści seksualnych, umiejętność mówienia z akcentem lub w innych językach, jazda na łyżwach, atrakcyjność, wysportowanie” — wylicza Lewis.

Dla wielu agentów było to zbyt wiele. Projekt okazał się na tyle wymagający, że część z nich wycofywała się niemal natychmiast.


Jak podkreśla Kay, Jacob Tierney od początku obstawał przy wierności literackiemu pierwowzorowi — bez kompromisów i uproszczeń.


— „To było ogromne przedsięwzięcie. Myślę, że w przypadku Connora i Hudsona bardzo szybko stało się jasne, że to ludzie gotowi zaangażować się w pełni i zaakceptować każdy aspekt tego, co serial reprezentował”* — mówi.


Zarówno Kay, jak i Lewis przyznają, że skala reakcji publiczności była dla nich zaskoczeniem.

— „Nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł przewidzieć taki poziom anarchii, taki entuzjazm niczym wobec gwiazd popu”* — komentuje Kay.


Fandom, który narósł wokół serialu, okazał się żywiołowy, oddany i globalny — co tylko podkreśliło, jak bardzo widzowie byli spragnieni historii opowiedzianej inaczej niż według utartych schematów.


Heated Rivalry jawi się dziś jako całkowite przeciwieństwo dominującego modelu streamingu, w którym znani aktorzy są rutynowo angażowani do wysokobudżetowych produkcji. Tutaj ciężar sukcesu spoczął na jakości castingu, chemii między aktorami i bezkompromisowej wizji artystycznej.


Lewis i Kay mają nadzieję, że sukces serialu stanie się precedensem.

— „Nie obchodzi nas, ilu obserwujących ktoś ma na Instagramie ani czy może założyć konto na TikToku tutaj, w Kanadzie” — mówi Kay. — „Nie chodzi o odkrycie kolejnej gwiazdy, tylko o znalezienie najlepszych aktorów. A kiedy robisz to uczciwie, możesz odkryć ludzi, o których nigdy byś nie pomyślał — i pomóc im osiągnąć sławę.”


Historia Heated Rivalry pokazuje, że wierność materiałowi źródłowemu, odwaga castingowa i zaufanie do nieznanych talentów mogą przynieść efekt znacznie potężniejszy niż największy budżet. Czasem to właśnie brak „wielkich nazwisk” okazuje się największą siłą.

Komentarze


bottom of page