„Heartstopper Forever” żegna Nicka i Charliego. Finałowa odsłona queerowego hitu Netflixa już dostępna
- Newsroom Darius
- 2 godziny temu
- 3 minut(y) czytania
Jedna z najpopularniejszych queerowych serii młodzieżowych ostatnich lat dobiegła końca. Film „Heartstopper Forever”, który zadebiutował na Netflixie 17 lipca, zamyka historię miłości Nicka Nelsona i Charliego Springa – bohaterów stworzonych przez Alice Oseman.
Finałowa produkcja kontynuuje losy postaci granych przez Kita Connora i Joe Locke’a po trzech sezonach serialu. Nick przygotowuje się do rozpoczęcia studiów, a Charlie próbuje odnaleźć nowy cel w szkolnej rzeczywistości. Historia skupia się na dorastaniu, zmianach i trudnym uświadomieniu sobie, że nie każda licealna miłość musi trwać wiecznie.
– To smutne żegnać się z piękną rzeczą, jaką jest „Heartstopper”, ale jestem bardzo dumny z tego, czym się stał i czym jest ten finałowy rozdział – powiedział Kit Connor w rozmowie z magazynem „Teen Vogue”. Aktor dodał, że cieszy się możliwością ostatniego wspólnego występu z Joe Locke’em i resztą obsady.
Locke przyznał, że pożegnanie z serią przypomina „wysłanie dziecka na studia”.
– To bardzo słodko-gorzkie uczucie. Wiemy, że bohaterowie są gotowi ruszyć dalej, ale jednocześnie trudno się z nimi rozstać. To trochę tak, jakbyśmy sami kończyli szkołę razem z nimi – powiedział.
Connor i Locke mieli po 18 lat, gdy serial zadebiutował wiosną 2022 roku. W pewnym sensie „Heartstopper” towarzyszył im przez okres własnego dorastania i rozwoju kariery. W czasie trwania produkcji Locke dołączył do uniwersum Marvela, obaj aktorzy występowali na Broadwayu, a także trafili na okładki „Teen Vogue”.
Choć serial się kończy, więzi stworzone na planie pozostaną. Locke podkreślił, że relacje między obsadą wykraczają poza zwykłą przyjaźń.
– To naprawdę rodzina. Wiem, że ci ludzie będą w moim życiu już zawsze, niezależnie od tego, czy będziemy widywać się co tydzień, co miesiąc czy raz na kilka lat. Ta więź jest czymś wyjątkowym – powiedział.
Connor również wspominał bliską relację z kolegami z planu, podkreślając, że nawet długie rozłąki nie zmieniają charakteru ich znajomości.
Twórczyni serialu Alice Oseman zwróciła uwagę, że finałowy film rozwija także sposób przedstawiania intymności między Nickiem i Charliem. Seksualność bohaterów staje się kolejnym językiem opowiadania o ich emocjach i wzajemnym zaufaniu.
– Widać, że Nick jest na tym etapie osobą bardziej zamkniętą, podczas gdy Charlie czuje się znacznie pewniej i swobodniej ze sobą. Te momenty pokazują, gdzie bohaterowie znajdują się psychicznie – wyjaśniła Oseman.
Joe Locke podkreślił, że sceny intymne były ważnym elementem filmu, ponieważ ukazywały bliskość bohaterów.
– Były jednymi z najpiękniejszych scen w całej produkcji. Pokazują ich więź i to, jak bardzo są ze sobą związani – powiedział.
Twórcy odnieśli się również do wcześniejszych zarzutów, że serial przedstawia młodzieżowe doświadczenia w zbyt idealistyczny sposób. Connor zauważył, że dorastanie i odkrywanie seksualności są częścią rzeczywistości wielu nastolatków.
Oseman podkreśliła także znaczenie wątku Elle, transpłciowej bohaterki granej przez Yasmin Finney. W filmie postać mierzy się z rosnącą falą antytranspłciowej retoryki i lękiem związanym z sytuacją osób transpłciowych na świecie.
– To temat, który naturalnie musiał pojawić się w tej historii. Coraz głośniejsza staje się opresja wobec osób transpłciowych, a wiele osób może odnaleźć w tym doświadczeniu własne emocje – powiedziała Oseman.
„Heartstopper” przez lata stał się dla wielu widzów symbolem pozytywnej reprezentacji LGBTQ+, pokazując historie o coming oucie, pierwszej miłości, przyjaźni i akceptacji.
– Wspaniale jest być częścią czegoś, co naprawdę obchodzi ludzi i miało wpływ na ich życie – powiedział Joe Locke.
Kit Connor dodał, że sama postać Nicka zrobiła wiele dobrego dla widzów.
– Ten serial pomógł wielu osobom i miał ogromne znaczenie dla wielu ludzi – podsumował.
Finał „Heartstopper” pozostawia widzów z przesłaniem, które od początku było sercem serii: każdy ma prawo być sobą.




Komentarze