„Economist”: polityka Trumpa grozi wyniszczającym konfliktem, Europa musi wyciągnąć wnioski
- Newsroom Darius
- 23 sty
- 2 minut(y) czytania
„Economist” ostrzega, że polityka Donalda Trumpa może doprowadzić do „wojny tak wyniszczającej, że Ameryka nie będzie mogła stać z boku”. Brytyjski tygodnik podkreśla, że Europejczycy muszą wyciągnąć wnioski zarówno ze słów, jak i ustępstw prezydenta USA, które słyszeliśmy i widzieliśmy w Davos.
Na Światowym Forum Ekonomicznym prezydent USA jedynie „taktycznie wycofał się” z pomysłu zajęcia Grenlandii, ale wciąż istnieje „wielkie zagrożenie” związane z jego polityką, a z „kryzysu grenlandzkiego” wszystkie kraje świata powinny wyciągnąć ważne wnioski. Ulga wynikająca z tego, że Trump ogłosił, iż nie zamierza podbijać arktycznej wyspy raczej nie potrwa długo - pisze na wstępie „Economist”.
Trump ustępuje, gdy wywiera się na niego naciski – wnioskuje gazeta, choć dodaje, że Trump zapewne nie rezygnuje z długofalowych planów.
Drugi wniosek jest taki, że jego wizja świata doprowadziła do głębokiej erozji sojuszy Ameryki. A z tego wynika wniosek trzeci - że każdy konflikt z Trumpem niesie ze sobą ryzyko egzystencjalne, co stanowi zapowiedź globalnego przegrupowania sojuszy - wyjaśnia brytyjski tygodnik.
Tym razem Europa miała to szczęście, że Trump skoncentrował swe plany ekspansji na Grenlandii. Kongres ugiął się wobec intensywnego lobbingu Europejczyków i zaczął wywierać presję na prezydenta. Groźby nałożenia nowych ceł na kilku europejskich partnerów handlowych Ameryki sprawiły, że UE zapowiedziała retorsje, a na giełdach odnotowano duże spadki, bo inwestorów przeraziło widmo wojny handlowej i zbrojnego konfliktu.
Zatem „morał tej historii jest taki”, że amerykańskiego prezydenta da się zmusić do rejterady, jeśli Europejczycy, którzy do tej pory stosowali wobec niego politykę pochlebstw, wykażą się asertywnością. Ale tu „kończą się dobre wiadomości” - relacjonuje „Economist”.
Europejczycy powinni bowiem „wsłuchać się w język”, jakiego używa Trump, bo jest to język pogardy wobec Europy i pogardy dla transatlantyckich sojuszy Ameryki. Prezydent USA nie zmieni raczej swych poglądów, w myśl których „sojusznicy to darmozjady”, a wspólne wartości, to koncept dla „frajerów” - podkreśla tygodnikpodkreśla tygodnik.
źródło Paweł Żuchowski




Komentarze