top of page

Czy przejęcie WBD przez Paramount, obciążone długami, to kolejna pechowa hollywoodzka kontynuacja?

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 1 dzień temu
  • 3 minut(y) czytania

Logline rzeczywiście brzmi znajomo. Bohater o imieniu David ratuje legendarne, ale pogrążone w kłopotach studio wytwórni Warner Bros.. Jego znacznie mniejsza firma przejmuje dużo większy koncern, który stał się celem akwizycji z powodu spadków w telewizji linearnej i kosztownych inwestycji w streaming. Entuzjazm, obietnice nowego otwarcia i lojalności wobec kin – a potem drugi akt: ogromne zadłużenie, cięcia kosztów i fala zwolnień.


Ta opowieść pasuje zarówno do planowanego przejęcia aktywów Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance Davida Ellisona, jak i do transakcji z 2022 roku, gdy David Zaslav połączył Discovery z WarnerMedia. Déjà vu w Hollywood jest trudne do zignorowania.


Powtórka z 2022 roku?


Gdy w 2022 r. powstało Warner Bros. Discovery, Zaslav miał medialny „miesiąc miodowy”. Podkreślał transformacyjny charakter fuzji i przekonywał Wall Street, że połączenie dwóch potężnych bibliotek treści przyniesie unikalne korzyści. Szybko jednak wyszło na jaw, że wskaźnik zadłużenia sięga pięciokrotności EBITDA – niemal dwukrotnie więcej niż u wielu konkurentów.


Zaczęły się brutalne realia: kasowanie gotowych filmów (jak „Batgirl”) dla odpisów podatkowych, próby cięć w Turner Classic Movies, napięcia ze środowiskiem twórców. Kurs akcji WBD spadł do jednej trzeciej poziomu po zamknięciu transakcji w kwietniu 2022 r., przez długi czas tkwiąc w przedziale 12–15 dolarów, a w pewnym momencie spadając poniżej 8 dolarów. Dopiero spekulacje o sprzedaży i restrukturyzacji poprawiły nastroje, windując akcje powyżej 28 dolarów i umożliwiając ofertę Paramount na poziomie 31 dolarów za akcję.


Nowy gigant, stare ryzyka


Analitycy wskazują, że po połączeniu zadłużenie nowego podmiotu może zbliżyć się do 100 mld dolarów, a wskaźnik dźwigni przekroczyć sześciokrotność zysków. To poziom, który znacząco ogranicza pole manewru.


Oznacza to klasyczny dylemat: aby rosnąć w streamingu, trzeba inwestować miliardy w treści. Aby zmniejszyć dług – trzeba ciąć koszty i przeznaczać wolne przepływy pieniężne na obsługę odsetek. Te dwa cele są ze sobą w bezpośrednim konflikcie.


Tymczasem konkurencja nie zwalnia. Netflix, który wycofał się z walki o Warnera, ogłosił, że w tym roku wyda około 20 mld dolarów na filmy i seriale – i to wyłącznie dla jednej platformy streamingowej. Dla porównania, połączony Paramount–WBD będzie musiał finansować zarówno streaming, jak i sieci broadcastowe oraz kablowe.


Parametry wyzwania dla Ellisona


David Ellison, wspierany kapitałem swojego ojca, Larry Ellison, sygnalizował ambicje budowy silnego gracza streamingowego i zainteresowanie prawami sportowymi. Jednak agencje ratingowe już obniżyły ocenę kredytową Paramount, wskazując na ekspozycję na kurczące się aktywa telewizji linearnej.


Kluczowe pytania brzmią:

  • Czy nowa firma będzie próbowała naturalnie redukować zadłużenie, kosztem tempa inwestycji?

  • Czy zdecyduje się na refinansowanie lub dokapitalizowanie, by szybciej odzyskać rating inwestycyjny?

  • Jak głębokie będą cięcia, by wygenerować środki na obsługę długu?


Pracownicy WBD, według doniesień, już teraz obawiają się kolejnej fali restrukturyzacji. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, aktywa Warnera trafią do czwartego właściciela korporacyjnego w mniej niż dekadę – co samo w sobie jest sygnałem niestabilności strategicznej.


„Budowniczowie, nie kupujący”


W tym kontekście wymowna jest postawa współ-CEO Netflixa, Greg Peters, który jeszcze jesienią studził spekulacje o wejściu do gry o Warnera. Podkreślał, że Netflix jest „budowniczym, a nie kupującym” i że wielkie fuzje medialne historycznie nie mają imponujących wyników.


Historia ostatnich dwóch dekad – od AOL-Time Warner po kolejne konsolidacje kablowe – dostarcza wielu przykładów, że synergie na slajdach prezentacji inwestorskich często rozbijają się o realia integracji kultur, długu i zmieniających się modeli konsumpcji mediów.


Sequel czy nowy rozdział?


Czy więc mamy do czynienia z kolejną hollywoodzką kontynuacją, która powiela błędy poprzednika? A może Ellison, ucząc się na doświadczeniach Zaslava, zdoła napisać inny scenariusz?


Optymiści powiedzą: większa skala daje szansę na przetrwanie w brutalnej erze streamingu. Pesymiści odpowiedzą: przy takim poziomie zadłużenia pierwszym rozdziałem będzie nie ofensywa, lecz głęboka defensywa – szybkie cięcia, sprzedaż aktywów i ograniczenie ryzyka.


Jedno jest pewne: w branży, w której treść jest królem, a kapitał paliwem, równowaga między kreatywną ambicją a finansową dyscypliną zdecyduje, czy ta mega-fuzja okaże się przebojem, czy kosztowną klapą.


źródło Deadline

Komentarze


bottom of page