top of page

Była zakonnica, która stanęła po stronie kobiet transpłciowych. Historia Moniki Astorgi

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 15 sty
  • 2 minut(y) czytania

Monica Astorga od dziecka słyszała od matki, że pomoc należy się każdemu, kto zapuka do drzwi – nawet jeśli prosi tylko o jedną pomarańczę. To proste przesłanie stało się fundamentem jej życia. Jako młoda kobieta wstąpiła do zakonu i trafiła do Neuquén, odległego i biednego regionu Argentyny. To tam po raz pierwszy spotkała Rominę – kobietę transpłciową – i jej życie nabrało zupełnie nowego kierunku.


Astorga nie udawała, że wszystko rozumie. Wręcz przeciwnie – poprosiła Rominę, by opowiedziała jej swoją historię, by mogła uniknąć ranienia niewiedzą. Wkrótce do klasztoru zaczęły przychodzić kolejne kobiety transpłciowe, początkowo pełne lęku i nieufności wobec Kościoła. Niektóre płakały, gdy po raz pierwszy zaproszono je do kaplicy. Gdy Monica zapytała o ich potrzeby, usłyszała prośby o rzeczy najbardziej podstawowe: możliwość dokończenia kursu, czyste łóżko, bezpieczne miejsce do życia.


Wiele z tych kobiet było bezdomnych, uzależnionych lub pracowało w seksworkingu. Astorga zaczęła im towarzyszyć na co dzień, organizując realną pomoc. Kluczowym wsparciem okazał się arcybiskup Buenos Aires, Jorge Bergoglio – późniejszy papież Franciszek. Początkowo pisał o nich, używając form męskich, ale z czasem zmienił język i nastawienie. „Pozdrów ode mnie swoje dziewczyny” – miał później mówić.


Najważniejszym osiągnięciem Moniki był projekt mieszkań przeznaczonych specjalnie dla kobiet transpłciowych. Dla wielu z nich możliwość wzięcia prysznica czy zamknięcia za sobą drzwi była czymś niewyobrażalnym. Sukces ten nie wszystkim się jednak spodobał. Część lokalnych struktur kościelnych sprzeciwiła się jej działalności, a biskup dał jej do zrozumienia, że nie jest mile widziana. Zraniona i rozczarowana Astorga ostatecznie opuściła zakon.

Na pożegnanie kobiety transpłciowe urządziły jej przyjęcie z balonami i tortem.


Paradoksalnie to one, a nie instytucja Kościoła, pomogły jej później finansowo. Dziś Monica Astorga nie jest już zakonnicą, ale jej praca na rzecz kobiet transpłciowych w Argentynie przyniosła jej międzynarodowe uznanie – jako symbol empatii, odwagi i wiary wyrażonej w czynach.


źródło BBC News

Komentarze


bottom of page