top of page

Śmierć Brytyjczyka na Sycylii. Śledczy badają różne hipotezy, w tym wypadek podczas praktyki seksualnej.

Zdjęcie autora: Newsroom Darius
Newsroom Darius
7 godzin temu
3 minut(y) czytania

Okoliczności śmierci 35-letniego Brytyjczyka Benjamina Johna Braithwaite'a, którego ciało znaleziono 13 września na sycylijskiej wsi między Noto a Canicattini Bagni, pozostają niewyjaśnione. Prokuratura w Syrakuzach prowadzi postępowanie, a śledczy analizują m.in. możliwość zabójstwa, wypadku podczas praktyki seksualnej oraz inne przyczyny śmierci. Nowe szczegóły sprawy opublikował brytyjski dziennik „The Telegraph”.


Braithwaite, pochodzący z Leeds, przebywał w rejonie Piano Milo wraz z grupą około dziesięciu osób. Według relacji cytowanych przez włoskie i brytyjskie media wieczorem poprzedzającym znalezienie ciała grupa wspólnie jadła kolację i słuchała muzyki. Później 35-latek miał oddalić się od pozostałych.


Jego ciało znaleziono w dużym namiocie wykorzystywanym jako miejsce noclegowe. Według relacji świadków mężczyzna miał wisieć wewnątrz konstrukcji. Osoby obecne na miejscu zdjęły go i położyły na ziemi przed przyjazdem służb. Karabinierzy pojawili się około godz. 3 w nocy. Braithwaite już nie żył.


Według dotychczasowych doniesień jego ciało było nagie, a na szyi znajdowały się ślady ucisku. W pobliżu znaleziono linę. Nie stwierdzono natomiast innych widocznych obrażeń.


Prokuratura w Syrakuzach wszczęła postępowanie, początkowo zakładając możliwość zabójstwa przez nieznaną osobę. Zlecono sekcję zwłok oraz badania toksykologiczne.


Według doniesień włoskich mediów wstępne ustalenia miały zmniejszyć prawdopodobieństwo samobójstwa. Nie oznacza to jednak, że ustalono już przyczynę śmierci. Pełna rekonstrukcja kryminalistyczna nie została dotąd publicznie przedstawiona.


Jedną z badanych możliwości jest wypadek podczas praktyki seksualnej powodującej ucisk szyi. Śledczy analizują przede wszystkim ostatnie godziny życia Brytyjczyka oraz zeznania osób przebywających w tym samym miejscu.


W sprawie pojawiły się także doniesienia o przedmiotach o charakterze ezoterycznym znalezionych na terenie obozowiska. Informacje o rzekomych rytuałach okultystycznych nie zostały jednak poparte dowodami wskazującymi, że miały one związek ze śmiercią Braithwaite'a.


„The Telegraph” zbadał również związki Braithwaite'a ze społecznością Radical Faeries. To międzynarodowy queerowy ruch, który powstał w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 70. XX wieku. Łączy aktywizm LGBTQ+, alternatywną duchowość, kontakt z naturą i życie wspólnotowe.


Według brytyjskiego dziennika spotkanie na Sycylii było promowane za pośrednictwem platformy Eurofaeries. Organizatorzy przedstawiali je jako inkluzywne wydarzenie dla osób queer. Program obejmował m.in. biwakowanie, wspólne posiłki, warsztaty, muzykę, pokazy drag oraz wycieczki. Uczestnicy mogli także brać udział w tzw. kręgach serc, podczas których rozmawiano o emocjach i osobistych doświadczeniach.


Niektóre aktywności społeczności dotyczą również seksualności i intymności, przy czym – zgodnie z opisem wydarzeń – mają odbywać się na zasadzie dobrowolnej zgody.


Burmistrz Canicattini Bagni Paolo Amenta powiedział, że spotykał niektórych członków społeczności podczas wydarzeń publicznych i nie odnotował problemów związanych z ich obecnością. Podobnie część mieszkańców, z którymi rozmawiał „The Telegraph”, nie zgłaszała zastrzeżeń wobec grupy.


„The Telegraph” opublikował również wypowiedź byłego członka Radical Faeries, który twierdzi, że opuścił ruch po około dziesięciu latach z powodu – jak utrzymuje – przypadków manipulacji psychologicznej, używania narkotyków i naruszania zasad zgody.


Mężczyzna nie był obecny w chwili śmierci Braithwaite'a. Jego wypowiedzi dotyczą wcześniejszych wydarzeń, a nie bezpośrednich okoliczności śmierci 35-latka.


Były uczestnik twierdził, że podczas niektórych spotkań dochodziło do sytuacji, w których osobom podawano substancje psychoaktywne bez ich wiedzy. Opisał również przypadek poważnego zatrucia narkotykami podczas innego wydarzenia.


W kontekście śmierci Braithwaite'a wysunął hipotezę, że mogło dojść do wypadku podczas praktyki seksualnej połączonej z użyciem narkotyków. Nie wykluczył również możliwości, że mogło dojść do kontaktu seksualnego bez zgody.


Nie przedstawiono jednak dowodów śledczych potwierdzających te twierdzenia ani dowodów łączących organizatorów sycylijskiego spotkania ze śmiercią Braithwaite'a. Sam „The Telegraph” zaznaczył, że nie znalazł dowodów wskazujących, iż organizatorzy wiedzieli o opisywanych przez byłego uczestnika zachowaniach lub je akceptowali.


Według informacji zebranych przez „The Telegraph” Braithwaite był osobą niebinarną i posługiwał się angielskimi zaimkami „they/them”. W społeczności miał używać imion „River” i „Wasp”.


Po znalezieniu ciała jeden z członków Radical Faeries miał w prywatnej komunikacji przypisać śmierć samobójstwu, wskazując na rzekome problemy psychiczne. Ta wersja wydarzeń nie została jednak potwierdzona przez publicznie dostępne wyniki badań kryminalistycznych.


Brytyjska gazeta opisała również konflikty rodzinne, które miały sięgać okresu dorastania Braithwaite'a. Jego matka, z którą skontaktował się dziennik, nie chciała komentować sprawy.


Ponad trzy tygodnie po znalezieniu ciała przyczyna śmierci 35-latka nadal nie została oficjalnie wyjaśniona. Śledczy oczekują na wyniki dalszych badań, w tym analiz toksykologicznych, i próbują odtworzyć ostatnie godziny życia Braithwaite'a.


Śledztwo „The Telegraph” dostarczyło nowych informacji o miejscu zdarzenia, społeczności, z którą związany był Brytyjczyk, oraz relacji byłego uczestnika ruchu. Nie przyniosło jednak rozstrzygających dowodów wskazujących, w jaki sposób i w jakich okolicznościach doszło do jego śmierci.


Ostateczne ustalenie przyczyny zgonu oraz ewentualnej odpowiedzialności innych osób należy do włoskich organów śledczych i prokuratury w Syrakuzach.

Komentarze


bottom of page