Węgry wyłączyły media publiczne. Na ekranie pojawiły się przeprosiny za lata propagandy
- Newsroom Darius
- 7 lip
- 1 minut(y) czytania
Na Węgrzech doszło do wydarzenia bez precedensu. We wtorek publiczny nadawca MTVA przerwał emisję programów telewizyjnych i radiowych, zastępując je komunikatem z przeprosinami dla widzów i słuchaczy. Decyzja zapadła po przejęciu zarządzania przez tymczasowe kierownictwo powołane przez nowy rząd premiera Pétera Magyara.
Na ekranach telewizji pojawił się czarny plansza z komunikatem:
„Media publiczne nie mogą kłamać. Przepraszamy za to, że robiliśmy to przez lata.”
W komunikacie zapowiedziano również gruntowną reformę mediów publicznych, których celem ma być stworzenie niezależnego i wiarygodnego nadawcy.
Wyłączenie dotychczasowego serwisu informacyjnego było jedną z zapowiedzi Pétera Magyara, który objął urząd premiera po kwietniowych wyborach, kończąc szesnastoletnie rządy Viktora Orbána.
Jeszcze dzień wcześniej powołano tymczasowy zespół zarządzający odpowiedzialny za reorganizację MTVA. Według doniesień węgierskich mediów kilku menedżerów i dziennikarzy zostało zwolnionych ze skutkiem natychmiastowym, a część pracowników miała zostać wyprowadzona z budynku przez ochronę.
„To historyczny dzień. Dziś zakończyła się emisja propagandy w mediach publicznych” – napisał Magyar w mediach społecznościowych.
Media publiczne na Węgrzech od wielu lat były krytykowane przez opozycję, organizacje pozarządowe oraz instytucje międzynarodowe za sprzyjanie rządom Viktora Orbána i partii Fidesz.
Sam Péter Magyar wielokrotnie oskarżał MTVA o prowadzenie kampanii dezinformacyjnej podczas tegorocznych wyborów parlamentarnych.
Decyzja nowego rządu już wywołała szeroką debatę. Zwolennicy zmian argumentują, że po latach podporządkowania mediów publicznych jednej partii konieczne było zdecydowane działanie, aby odbudować ich niezależność i zaufanie społeczne.
Były premier Węgier Viktor Orban wezwał zwolenników opozycji do udziału w proteście przeciwko zmianom w konstytucji. Były szef kancelarii Orbana Gergely Gulyas dodał, że proponowane poprawki to "próba zaprowadzenia autorytaryzmu, który dotąd był obcy węgierskiej demokracji". Tymczasem obecny szef rządu Peter Magyar porównał to do sytuacji, w której "złodziej wzywa policję" - interia.pl



Komentarze