top of page

Wiara na pokaz? Katolicki wiceprezydent USA wobec śmierci kobiety zastrzelonej przez ICE

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 3 dni temu
  • 2 minut(y) czytania

Gdy Donald Trump publicznie zastanawia się, czy trafi do nieba, jego nominalnie katolicki wiceprezydent JD Vance musi zmierzyć się z dużo poważniejszym pytaniem: czy jego własne działania nie zamykają mu tych bram już teraz.


W środę amerykański funkcjonariusz służb imigracyjnych ICE zastrzelił Renee Nicole Macklin Good, 37-letnią wdowę i matkę trójki dzieci. Kobieta została trafiona trzykrotnie – w głowę i klatkę piersiową – i zginęła na miejscu.


Zamiast wyrazić współczucie rodzinie ofiary, JD Vance niemal natychmiast wykorzystał tragedię do politycznego ataku i usprawiedliwienia śmiercionośnej przemocy. Na platformie X stwierdził, że była to „tragedia z winy samej ofiary”, sugerując, że jej śmierć była naturalną konsekwencją sprzeciwu wobec działań federalnych służb.


Administracja Trumpa-Vance’a szybko przystąpiła do dyskredytowania zabitej kobiety. Szefowa Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego Kristi Noem określiła jej działania jako „akt terroryzmu domowego”, a sam Trump – wbrew nagraniom wideo – twierdził, że kobieta „próbowała przejechać funkcjonariusza”.


Vance poszedł jeszcze dalej. „Nie wolno nielegalnie ingerować w działania federalnych służb. To naprawdę takie proste” – napisał, jakby zabicie człowieka z bliskiej odległości było proporcjonalną odpowiedzią. Następnego dnia publicznie zaatakował Demokratów, nazywając Good „zdeprawowaną lewicową radykałką” i żądając, by jasno opowiedzieli się po stronie funkcjonariusza.


Nie padło ani jedno słowo modlitwy, żalu czy współczucia wobec osieroconych dzieci. Zamiast tego Vance zadeklarował pełne poparcie dla ICE i zapowiedział jeszcze ostrzejsze egzekwowanie prawa imigracyjnego.


W kolejnych wypowiedziach wiceprezydent próbował nadać swojej narracji pozory empatii, mówiąc, że „jest mu smutno”, bo ofiara rzekomo padła ofiarą „lewackiej ideologii” i „radykalizacji”. Według Vance’a tylko „pranie mózgu” mogło doprowadzić młodą matkę do protestu wobec działań służb.


Taka reakcja szokuje tym bardziej, że JD Vance otwarcie deklaruje swoją katolicką wiarę. Nauczanie Kościoła jasno wskazuje na nienaruszalność ludzkiego życia i godność każdej osoby – bez wyjątków politycznych.


Nieprzypadkowo zarówno papież Franciszek, jak i papież Leon XIV, pierwszy Amerykanin na tronie Piotrowym, publicznie krytykowali Vance’a w pierwszym roku jego wiceprezydentury. Gdy Vance próbował usprawiedliwiać brutalną politykę migracyjną pojęciem ordo amoris, Franciszek stanowczo go skorygował, podkreślając, że chrześcijańska miłość nie jest hierarchią interesów, lecz otwartą solidarnością z każdym człowiekiem.


Papież Leon XIV poszedł jeszcze dalej, nazywając nieludzkie traktowanie migrantów „poważnym grzechem” i potępiając politykę, w której ludzi traktuje się „jak śmieci”.


Nic z tego nie wpłynęło jednak na postawę JD Vance’a. Wiceprezydent nadal owija się katolicyzmem, jednocześnie głosząc narrację, która dla wielu wiernych jest moralnie nie do pogodzenia z Ewangelią. Po krytyce papieża Franciszka zbył sprawę, określając się jako „początkujący katolik”, który „nie wszystko jeszcze rozumie”.


Śmierć Renee Nicole Macklin Good stała się więc nie tylko tragicznym epizodem brutalnej polityki migracyjnej USA, ale także moralnym testem, który wiceprezydent Stanów Zjednoczonych – zdaniem krytyków – oblał z kretesem.

Komentarze


bottom of page