top of page

Szampan dla elit MAGA, niepewność dla artystów. Skandal wydatkowy w Kennedy Center

  • Zdjęcie autora: Newsroom Darius
    Newsroom Darius
  • 4 lut
  • 2 minut(y) czytania

Gdy muzycy, technicy sceniczni i pracownicy John F. Kennedy Center for the Performing Arts z niepokojem zastanawiają się, czy po nagłym, dwuletnim zamknięciu instytucji przez Donalda Trumpa w ogóle wrócą do pracy, osoby powiązane z ruchem MAGA bawią się na koszt podatników — jak w luksusowym kurorcie.


Ujawnione właśnie rachunki pokazują, że nowo obsadzeni przez środowisko Trumpa menedżerowie Kennedy Center wydawali tysiące dolarów na szampana, wystawne kolacje i drogie hotele, w czasie gdy frekwencja dramatycznie spadała, a instytucja pogrążała się w chaosie organizacyjnym.


Jeden z najbardziej szokujących rachunków opiewał na blisko 11 tysięcy dolarów. Na liście wydatków znalazły się m.in. butelki Veuve Clicquot po 175 dolarów, koktajle krewetkowe, pieczone jagnięciny, gin Hendrick’s i Negroni. Kto zapłacił? Kennedy Center.


Wśród nazwisk widniejących na tym alkoholowym paragonie są m.in. Nick Meade — były współpracownik tymczasowego prezesa Kennedy Center Rica Grenella, obecnie wiceprezes ds. zarządzania, Rick Louhery, dyrektor wykonawczy instytucji, oraz Taylor Strand, szef marketingu.


Na tym jednak nie koniec. Centrum zapłaciło 740 dolarów za urodzinową imprezę Meade’a, 4 tysiące dolarów za „chińskie bufety dla ambasadora”, a także wystawiło kilka faktur opisanych jako „obsługa szampańska”. Pojawił się nawet rachunek na 400 dolarów za dostawę wody butelkowanej do tzw. „Israelskiego Salonu”.


Kolejny rozdział to luksusowe noclegi. Około 30 tysięcy dolarów wydano na pobyty w ekskluzywnym Watergate Hotel, gdzie ceny pokoi sięgają 700 dolarów za noc — a nawet 1600 dolarów, jeśli ktoś wybierze osławiony „Pokój Skandalu”. W tym czasie pracownicy Kennedy Center nie otrzymywali żadnych informacji o możliwych zwolnieniach, odwołanych wydarzeniach czy zwrotach pieniędzy dla widzów.


Równolegle kierownictwo uruchomiło nerwową kampanię członkowską, zachęcając Amerykanów do odnawiania członkostwa — kosztującego nawet 25 tysięcy dolarów — i obiecując „świetlaną przyszłość”, jednocześnie unikając odpowiedzi na podstawowe pytania o to, czy i kiedy instytucja w ogóle zostanie ponownie otwarta.


Sprawą zajął się senator Sheldon Whitehouse, członek zarządu Kennedy Center z urzędu, który oskarżył Trumpa o przekształcenie narodowej instytucji kultury w „klub dla swoich znajomych”. Trwa dochodzenie w sprawie nieuzasadnionych wydatków.


Kontrast jest uderzający:pracownicy dostają ciszę,członkowie — rachunki,a menedżerowie — szampana.


Donald Trump nazywa to „renowacją”. Krytycy mówią wprost: to demontaż jednej z najważniejszych instytucji kultury w USA, kawałek po kawałku.

Komentarze


bottom of page